Sobota, 31 Lipca 2010, imieniny: Ignacego, Heleny
2009-07-23

Mnie już jest wstyd, czyli XXXVII sesja Rady Miejskiej

Środowe obrady zdominowały dwa tematy – przekazanie środków finansowych na odszkodowania dla mieszkańców podtopionych przez Rawę domów oraz zabezpieczenie w budżecie miasta funduszy niezbędnych do starania się o unijne dofinansowanie budowy linii segregacji odpadów. Dyskusjom radnych przysłuchiwała się załoga MPGK, na bieżąco wyrażając swój stosunek do padających na sali słów. Były więc oklaski, gwizdy i okrzyki, ale i sami radni zadbali, by sesja nie była nudna. Padły nawet propozycje podania się do dymisji zarówno zebranego gremium, jak i władz miasta. Rezygnacji z funkcji jednak nie było, radni przekazali pomoc finansową dla lokatorów zalanego osiedla, a na linię segregacji zapisali w uchwale wystarczającą ich zdaniem kwotę.

Fot. Silesia Media
Projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały budżetowej na 2009 r. był punktem zapalnym podczas środowej sesji. I to nie tylko ze względów merytorycznych. – To decyzją szanownej rady każde przesunięcie środków między rozdziałami musi być przez nią akceptowane. Więc jeśli dysponenci środków będą występować o zmiany, to zmuszony będę wnioskować o zwołanie sesji raz na tydzień – zaznaczył prezydent. – Dziś najważniejsza jest likwidacja skutków powodzi, proszę o zgodę na przeniesienie 160 tysięcy ze środków kancelarii rady do rezerwy celowej. Ja na rezerwie ogólnej nie posiadam środków, dlatego proszę o zaakceptowanie takiej propozycji – tłumaczył Eugeniusz Moś. – Natomiast linia do segregacji odpadów jest ważna dla miasta i MPGK. W konkursie o środki unijne warunkiem oceny wniosku jest przedstawienie takiej pozycji w budżecie.

Dyskusję nad projektem uchwały w imieniu swoim i klubowych kolegów rozpoczął wiceprzewodniczący Andrzej Porada. Zadawał pytania dotyczące proponowanych w budżecie zmian.
- Prezydent zaproponował 160 tysięcy ze środków kancelarii. O tyle wnioskował klub radnych Porozumienia Świętochłowickiego, my proponowaliśmy 100 tysięcy z tej puli. Popieramy wniosek, by przekazać więcej, ale właściwe będzie, jeśli dwa organy, stanowiący i wykonawczy podzielą się wsparciem. Prezydent środki z rezerwy ogólnej przeniósł do promocji miasta, jeśli tak się stało, to dalej jest to rezerwa i proszę panią skarbnik o odpowiedź na pytanie ile pieniędzy się tam teraz znajduje.
- Jeśli środki zostały przeniesione, a umowy podpisane, to nie jest to już rezerwa – tłumaczyła Danuta Segiet. – Zabranie funduszy z promocji może narazić gminę na dyscyplinę finansów publicznych, jeśli nie będziemy w stanie wywiązać się z umów.
Na prośbę radnych, skarbnik poszła sprawdzić, jaka kwota pozostała w tej chwili w tym rozdziale.
- Targi nad tą uchwałą to wykorzystywanie tragedii do celów politycznych. Tymczasem powinniśmy rozważyć, czy nie wkomponować tych potrzeb w ustawę o klęskach żywiołowych – zastanawiał się radny Zbigniew Nowak. – Może zwrócić się do Urzędu Marszałkowskiego czy Ministerstwa Ochrony Środowiska o wsparcie. W końcu to unikalny temat, bo doszło do zalania, ale nie wodą, tylko fekaliami. Wstępne badania terenu są, ale nie wiadomo, czy nie będzie trzeba zrywać tynków. Poza tym muł ze ścieżek zebrano, ale co z trawą? Wystarczy ją skosić, czy też trzeba będzie wywieźć ziemię?.
- Panie przewodniczący, obiecywał pan ludziom w telewizji pieniądze, a rada jeszcze ich nie uchwaliła – mówił radny Jerzy Lesik. – Pytam więc, na jakiej podstawie.
- Faktem jest, że taka informacja wyszła z moich ust, że większość wnioskowała o 100 tysięcy dla powodzian – przyznał przewodniczący Andrzej Szaton. – Nie zawsze telewizja cytuje wypowiedzi od początku do końca, ale zaznaczałem, że rada musi to uchwalić. Władzy nie nadużywałem.
- Chcę zadać pytanie prezydentowi – wystąpił radny Zbigniew Mośko. – Jak usłyszałem, stwierdził pan, że nie ma środków w rezerwie ogólnej. Dlaczego?
- Ostatnia zmiana budżetu polegała miedzy innymi na zmniejszeniu rezerwy ogólnej do zera – odpowiedziała w imieniu prezydenta skarbnik. – Jeśli chodzi o poprzednie pytanie, stan funduszy promocji na dzień 30 czerwca to 68 234 zł. Wartość umów – 25 tysięcy, ale zaznaczam, to stan na koniec czerwca, nie wiem, jakie zobowiązania zaciągnięto w ostatnim czasie.

Jerzy Lesik, który po Danucie Segiet zajął miejsce na mównicy, nawiązał do słów radnego Nowaka. – Do oceny, co trzeba będzie zrobić na tym terenie są uprawnione służby. – powiedział. – Nie mieszajmy się w to, bo najgorzej, jak na taki grunt wchodzi polityka. Druga sprawa – dziękuję za odpowiedź przewodniczącemu, ale mimo, że ma pan większość, to nie można mówić, póki coś nie zostało podjęte. Chyba, że dyscyplina będzie taka, że nie da pan im samodzielnie myśleć.
- Ja nie obiecuję gruszek na wierzbie, to nie w moim stylu – odpowiedział przewodniczący. – Poza tym jestem zaskoczony, że dopiero dziś spotykamy się na sesji w sprawie powodzian. Wywołuje pan niepotrzebne dyskusje.
- Zadałem sobie trud i chciałbym bardziej szczegółowo niż pani skarbnik odpowiedzieć dlaczego prezydent nie ma środków w rezerwie ogólnej – zapowiedział radny Mośko. – 28 stycznia rezerwa wynosiła 520 000 zł. W maju prezydent przeznaczył z niej 71 tysięcy na ogłoszenia prasowe w sprawie ogłoszenia konkursu na dyrektorów szkół. W maju 68 tysięcy na informacje w Gońcu Górnośląskim, Życiu Świętochłowic i audycję w Radiu Piekary. Też w maju 20 tysięcy na organizację Święta Świętochłowic. Przypominam, ze definicja rezerwy celowej brzmi – ubezpieczenie na wypadek zdarzeń losowych i interwencji, których nie można przewidzieć. Czy to są rzeczy, których nie można przewidzieć? – pytał radny Mosko - tylko te zarządzenia dają sumę od spornych 160 tysięcy mniejszą o zaledwie 766 zł. Gdyby prezydent racjonalnie wydawał pieniądze, nie byłaby potrzebna ta sesja.
Po wymianie między radnymi Lesikiem i Chojnackim uwag na temat bacznego śledzenia sesji i spania podczas obrad, głos zabrał radny Andrzej Morawiec.
- Nie ma zrobionej kalkulacji, ile pieniędzy jest potrzebne. Może ta suma wystarczy, a może, jak powiedział Nowak, coś się jeszcze da załatwić – mówił. – Mój apel, by nie wykorzystywać tej sytuacji do celów politycznych.
- Zgłaszam wniosek o zakończenie dyskusji na temat podtopień- zaproponował radny Lesik, a jego propozycja została przyjęta.

Po przerwie radni wrócili do analizy pozostałych zapisanych w projekcie uchwały propozycji.
Szczególną uwagę poświęcono 4500 zł przeznaczonym na zawarcie umowy z tłumaczami niezbędnymi podczas wyjazdów świętochłowickich delegacji do miast partnerskich.
- O jakie tu wyjazdy chodzi, kto jeździ i po co te tłumaczenia – chciał się dowiedzieć Andrzej Morawiec. – Kiedy wyjeżdżałem z chórem do Niemiec, to sami sobie płaciliśmy.
- Chcę koledze uświadomić, że na Śląsku ze szprechaniem to sobie radzimy, ale na Węgrzech bez tłumacza mogą być problemy.
- Wiem, że to i tak nie zostanie przegłosowane, ale takie wyjazdy to nie tylko spotkania towarzyskie, ale i sprawy specjalistyczne. Bez tłumacza sobie nie poradzimy – przekonywał Jerzy Lesik. - Skoro wam szkoda tych 4500 zł to może od razu zrezygnujmy z kontaktów partnerskich i nie róbmy sobie wstydu. Macie większość, możecie przegłosować wszystko, ale są granice.
- Pan Lesik ma dar wzniecania konfliktów na tej sali – uznał Andrzej Porada. – Nie jesteśmy za zrywaniem kontaktów, tylko nie otrzymaliśmy wyczerpujących wyjaśnień. Jeśli będzie taka potrzeba, niech mnie pan przekona, ale nie dzisiaj.
- Jestem za kontaktami, możemy do tego wrócić – zadeklarował radny Morawiec. – Nie ma co się „ciepać”, bo powinniśmy być strażnikami budżetu.
- Nie bądźmy małostkowi – zaapelowała radna Gerda Król. – Jak chce się rozwijać, to trzeba założyć jakieś pieniądze.
- Czy w Urzędzie Miasta nie ma osób, które znają język angielski? – dziwił się Andrzej Szaton. – Jestem przekonany, że w tym języku można porozumieć się nawet z delegacją węgierską.
- Mnie już jest wstyd – przyznał radny Zbigniew Nowak. – Uchwalmy pomoc dla powodzian i złóżmy legitymacje do kancelarii. Chciałem się w tej radzie realizować i rozwijać miasto. Gdyby prezydent uszanował naszą decyzję ze stycznia i nie przekazywał pieniędzy z rezerwy na dział promocji, nie byłoby dziś dyskusji. Ale nie uszanował naszej woli. Zróbmy ten wycinek z uchwały i odejdźmy z honorem – zaproponował. – Wszyscy – dodał spoglądając w stronę prezydenta.

- Spróbuję skierować tę dyskusję na inne tory – rozpoczął wystąpienie radny Henryk Kucharczyk. – Wzorem Nowaka, uchwalmy linię do segregacji odpadów i odejdźmy, ja wyjmuję legitymację – powiedział, po czym położył ją na stole prezydialnym. Wiceprzewodniczący Porada zwrócił jednak legitymację właścicielowi.
- Do rzeczy – kontynuował radny Kucharczyk. – Linia do segregacji to nie widzimisię, to potrzeba. Do 2010 r. trzeba ograniczyć liczbę odpadów składowanych do 75%, w 2013 r. ma to być 50%, a w 2020 – 35% całkowitej masy. Działania gminy to wdrożenie pełnego programu selektywnej zbiórki odpadów, a linia to jedyny punkt, który pozostał do zrobienia. Przy okazji powstanie ok. 30 nowych stanowisk pracy. Dzięki tej linii wydłuży się żywotność składowiska, proszę o odrzucenie animozji i zagłosowanie dla dobra gminy, umożliwiając załodze MPGK pracę.
Zanim jednak dyskusja w tej sprawie była kontynuowana, większość radnych zdecydowała o nie zapisywaniu w budżecie kwoty przeznaczonej na tłumaczenia.
- Nawiążę do słów pana Kucharczyka – rozpoczęła Gerda Król. – Nie możemy programu gospodarki odpadami odłożyć na półkę. Gmina zobowiązała się do budowy linii, prace projektowe są zakończone i sfinansowane. Musimy spełniać wymogi, bo w tej chwili 95% odpadów trafia na składowisko. Jest konkurs na pozyskanie środków unijnych. Jeśli wystartuje w nim gmina, może dostać do 85% dotacji unijnej, jeśli zrobi to MPGK, jako przedsiębiorstwo dostanie najwyżej 50%. Zagłosujmy!

- Z uwagą wysłuchałem wystąpień kolegów, ale chciałbym jeszcze na chwilę wrócić do sprawy powodzian – powiedział Andrzej Porada, po czym zaproponował, by z funduszy kancelarii rady przeznaczyć na ten cel 100 000 zł, ze środków promocji 40 000, a 20 000 wziąć ze środków administracyjnych urzędu. Nie zgodziła się z nim skarbnik, po raz kolejny powtarzając, że nie wiadomo, jakie zobowiązania zaciągnął Wydział Promocji i czy cofnięcie mu środków nie narazi gminy na dyscyplinę finansową.
- To może kompromis, po 30 tysięcy z obu działów – stwierdził Zbigniew Mośko.
- Radny Porada stwierdził, że wprowadzam niepokój na sali – zabrał głos Jerzy Lesik. – Jeśli ja wprowadzam niepokój, to co pan Porada?
- Bajzel – podpowiedziała uczynnie załoga MPGK z galerii dla widzów.
- Dziękuję za słowo, ja tego nie powiedziałem – skłonił się Jerzy Lesik. – Najpierw wszyscy chcemy dać, a teraz dyskusje. Można przecież potem przesunąć na radę z innych środków i to przegłosować, idźmy dalej, bo załoga czeka na decyzję.
- Jesteśmy za 160 tysiącami, ale nie w całości z rady. – powiedział Andrzej Porada. – To organ, który też potrzebuje pieniędzy na obsługę. Dla pana MPGK jest ważniejsze niż powodzianie? Dla mnie nie, proszę o poddanie pod głosowanie wniosku pana Mośki.
- Proszę nie manipulować moją wypowiedzią – obruszył się Jerzy Lesik. – Nie powiedziałem, co jest dla mnie ważne, ale uważam, że nie należy przeciągać posiedzenia. Składam wniosek, by najpierw zająć się sprawą MPGK, a potem 160 tysiącami.
- Przepraszam was, koledzy - zwrócił się do gości radny Kucharczyk. – To ci ludzie brodzili po pas w tej wodzie, to oni walczyli z tą powodzią, należy im się szacunek. – przypomniał radzie.
- Chciałbym spytać z całym szacunkiem, czy robili to za darmo? – odezwał się Zbigniew Mośko.
- A pan nie ma za pracę zapłacone? – zdenerwował się radny Kucharczyk.
- Był wniosek formalny, przystępujemy do głosowania – przerwał Andrzej Szaton. – Za podziałem środków na 100 000 zł z funduszy rady, 30 000 z promocji miasta i 30 000 z puli urzędu głosowało 10 radnych, 7 wstrzymało się od głosu.

- Proszę, żeby głos zabrał dyrektor MPGK Piotr Baron, może dorzuci kilka faktów, które mnie umknęły – zaproponował Henryk Kucharczyk.
- W zasadzie radni powiedzieli już prawie wszystko. Ta linia jest niezbędna, a teraz jest szansa, żeby dostać dofinansowanie z Unii. – mówi dyrektor. – Będzie dodatkowe zatrudnienie, a przede wszystkim unikniemy wzrostu opłat za składowanie, które odczują przede wszystkim mieszkańcy.
- Na pewno przed radą trudna decyzja – przyznał przewodniczący Szaton. – W załączniku do uchwały widnieje kwota 11 204 088 zł, które ma zagwarantować gmina. Miasto jest zadłużone i by zagwarantować to przedsiębiorstwu, znów musi się zadłużyć. Zobaczmy wyliczenia, gmina zakłada w nich, że zdobędzie nie, jak mówiła radna Król, 85% tylko 40% dofinansowania. Prezydent nie gwarantuje tych 85%, więc co stoi na przeszkodzie, by w konkursie wzięło udział MPGK i zdobyło 50% dofinansowania? Prezydent i tak zakłada 40%.
- Pan dopuścił się manipulacji – uznał zastępca prezydenta Czesław Chrószcz. – Jeśli miasto występuje, to ma większą szansę dostać. Przy założeniu, że gmina dostanie 40%, to przedsiębiorstwo zamiast 50% dostanie 25%. Takie są zasady prefinansowania, ale pan ma kłopoty ze zrozumieniem.
- Panie zastępco, pan jest żałosny – zrewanżował się Andrzej Szaton. – W matematyce nie ma założeń, są wyliczenia.

Dalsza dyskusja toczyła się na temat zasad ewentualnego przekazania przez gminę linii do segregacji odpadów przedsiębiorstwu i kwestii, czy gmina jako właściciel MPGK może prowadzić działalność gospodarczą. Wspólnych stanowisk nie udało się ustalić, mimo prób wzajemnego przekonywania się obydwu stron.
- Słuchajcie, czuję się jak żebrak – wyznał Piotr Baron. – To jedyna szansa, jedyny konkurs do 2013 r., innych już nie będzie.
- Boję się głosować, by nie zostać posądzonym o kumoterstwo – powiedział Andrzej Porada. – Czy gmina ma z MPGK profity? Nie, Właściciel oczekuje od swojej spółki zysku. Jaką mam gwarancję, że nie ma tu ukrytej dotacji z miasta? Dyskusja poszła w złą stronę, w projekcie uchwały jest linia do segregacji, nie MPGK.
- Podobno nie znam się na samorządzie, widać szybko się uczę – stwierdził Czesław Chrószcz. – Ale znam się na finansach. Pan chce położyć tę firmę.
- Nie zna się pan na samorządzie i pozyskiwaniu środków unijnych – potwierdził radny Porada. – uchwała budżetowa jest wystarczająca, potwierdził to pan Kalafarski.
- Projekt jest gotowy od 2007 r. – przypomniał Piotr Baron. – W zeszłym miesiącu musiałem zapłacić za jego aktualizację. Kwota 11 000 000 zł jest kosztorysem inwestorskim, myślę, że jak ogłosimy przetarg, to może być mniejsza.
- Dwa lata czekamy, by prezydent mógł skończyć inwestycję – podchwycił wiceprzewodniczący Porada. – Daję wiarę, że to 11 000 000, więc wystarczy zapisać w budżecie 1 704 000, czyli 15% środków własnych gminy i wygrywamy konkurs. Nie ma tu zagrożenia dla MPGK.
- Jest już mały sukces – powiedział radny Kucharczyk. – Nie było nic, jest 1 704 000 zł. Popróbujmy więcej.
Więcej się jednak nie udało. Przegłosowano wniosek radnego Porady o wpisanie do budżetu 1 704 880 zł. – Taka kwota jest wystarczająca, by linia powstała – przekonywał wnioskodawca. – Mam pismo z Urzędu Marszałkowskiego o instrukcji składania wniosków, panie prezydencie, składaj pan wniosek, szkoda było tych 2 lat.

Po zamknięciu kwestii linii do segregacji radni wrócili do dyskusji nad źródłami, z jakich finansowana ma być pomoc dla podtopionych. Pojawił się problem, jak zapisać w uchwale, ze rezerwa celowa przeznaczona jest na ten cel.
- Ciężki orzech do zgryzienia, ta atmosfera – przyznał prezydent Eugeniusz Moś. – Możecie nie uchwalać tej pomocy albo jeszcze pomajstrować. Będą w rezerwie celowej.
- Jak na prezydenta to się pan nie wysiliłeś – stwierdził wiceprzewodniczący Porada. – Proszę mi powiedzieć jak zapisać to, co rada uchwaliła. Bo uchwaliła, panie prezydencie.
- Proszę sobie zostawić te wycieczki i oceny, bo pana zdaje się też już oceniono – zdenerwował się prezydent. – Ja sobie tego nie życzę.
Skarbnik Danuta Segiet, wstępując na mównicę stwierdziła, że potrzebuje co najmniej godziny na przygotowanie skorygowanego jednolitego tekstu uchwały w sprawie zmiany uchwały budżetowej, by radni mogli ją przegłosować. Przypomniała też, że przeznaczenie 30 000 zł ze środków na promocję miasta jest ryzykownym posunięciem.
- W takim razie niech całe 60 000 będzie przeznaczone z rozdziału „Urzędy Miast na prawach powiatu” – zaproponował Zbigniew Mośko.
- To jeszcze gorsze rozwiązanie – uznała skarbnik. – Skutkujące tym, że nie będzie z czego zapłacić za prąd i wodę. Najbezpieczniej będzie zdjąć tę kwotę z wynagrodzeń w urzędzie, bo ze względu na między innymi L-4 pracowników byłoby to do skorygowania.

Radni przychylili się do jej propozycji i w oczekiwaniu na tekst uchwały przeszli do kolejnego punktu porządku obrad, którym było rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie emisji obligacji komunalnych. Tu już obyło się bez dyskusji. Miasto wyemituje 89 obligacji na łączną kwotę 8 900 000 zł, a środki uzyskane z ich sprzedaży przeznaczone zostaną na inwestycje w infrastrukturę komunalną i spłatę wcześniejszych zobowiązań.

Po przerwie ogłoszonej ze względu na wyczerpanie porządku obrad i oczekiwanie na korektę uchwały budżetowej radni przyjęli przedyskutowane przez siebie zmiany stosunkiem głosów 9 za, przy 7 wstrzymujących się.


Przepraszamy za błąd, który wkradł się do tekstu. Stan funduszy promocji podany przez panią skarbnik na dzień 30 czerwca to 68 234 zł, nie, jak podaliśmy wcześniej 268 234 zł. Kwota została zmieniona również w relacji z sesj




M W-R


 
Galeria zdjęć (8): XXXVII sesja RM
fot. Silesia Media
XXXVII sesja RMXXXVII sesja RMXXXVII sesja RMXXXVII sesja RM
XXXVII sesja RMXXXVII sesja RMXXXVII sesja RMXXXVII sesja RM
Koniecznie zobacz także:

» Co dzieje się w Chorzowie?
»
O czym dyskutują w Radzionkowie
»
Czym żyje Sosnowiec?
»
Zajrzyj do Katowic!



Sprawdź najpiękniejsze śląskie słowo

Dodaj komentarz

zgłoś nadużycie szkoda słów...., Utworzony: 2009-08-03 23:10:34

naprawdę szkoda słów na komentarze zachowania Pana CH. nie dość że jest bezczelny to jeszcze mu się wydaje, ze jest mega inteligentny... nic bardziej błędnego... i czasem mógłby sie chociaż poczesać jak w telewizji chce wystepować
specjaliści od siedmiu boleści...

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-07-28 21:48:47

...no cóż, wart Pac pałaca a pałac Paca...niestety

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-07-28 18:44:24

Prezydent Lech K. - nareszcie pozbyl sie impertynenta KOWNACKIEGO , a kiedy Prezydent Eu-Geniusz M . pozbedzie sie odpowiednika Pana Czesia Ch .

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-07-28 15:50:25

Ten młody zastępca prezydenta to bardzo niedobry człowiek,wykazuje absolutny brak szacunku dla drugiego człowieka,jest arogancki i promieniuje od niego złość

zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-07-28 13:33:53

Dopiero teraz sie zorientowales . Tak bylo zawsze ale nikt w radzie tego nie wytykal bo slepo popierali Mosia czesto Ci sami co teraz go krytykują . WOT I CALA POLITYKA .