Czwartek, 09 Września 2010, imieniny: Piotra, Mikołaja
2009-12-01

Nadzwyczajne miasto

„Chleba i igrzysk” to hasło, które od blisko dwóch tysięcy lat nie traci na aktualności. W każdym zakątku świata ludzie pragną pełnych żołądków i rozrywki, więc i Świętochłowice nie mogą być tu wyjątkiem. O ile jednak pieczywo znaleźć można w naszym mieście bez problemu, z rozrywką nie jest już tak łatwo. Może dlatego władza, pamiętając, że o poparcie ludu zabiegać należy stale, igrzyska organizuje sama. Ba! Nawet obsadza się w roli gladiatorów. A bić jest się o co, bo wygrany, zamiast skierowanego w górę kciuka, zobaczy krzyżyk na wyborczej kartce. A to oznaczać będzie triumfalny powrót na arenę świętochłowickiego Koloseum, czyli salę sesyjną.

Fot. Silesia Media
Gladiator wolnym krokiem wchodzi na arenę. Grymas jego twarzy zdradza pogardę dla strachu. Rozgląda się wokół. Upewnia, czy widać go z najdalszych zakamarków widowni. Staje w najbardziej widocznym miejscu, wzrok kieruje na przeciwnika i pewnym ruchem wyciąga… kartkę z przemówieniem. – Wysoka rado, państwo prezydenci, drodzy goście, szanowni mieszkańcy – początek zawsze jest taki sam. Tylko treść dotyczy za każdym razem innego, ale zawsze ważkiego tematu. Czasem tak ważkiego, że konieczne staje się zwołanie sesji nadzwyczajnej, czyli takiej, na której z definicji, w czasie obrad porusza się kwestie o szczególnym dla miasta znaczeniu.
Od czasu, w którym w radzie zmienił się układ sił, sesji jest coraz więcej. W latach poprzednich sesje odbywały się średnio raz w miesiącu. Jeszcze w 2008 roku zwołano ich 11, z czego jedna została wprawdzie przez przewodniczącą otwarta, ale z powodu braku kworum obrady się nie odbyły. Siedem posiedzeń miało charakter
zwykły, cztery - nadzwyczajny. W tym roku, do 22 listopada, zwołano 20 sesji, z czego odbyło się 18. Osiem w trybie nadzwyczajnym. Radni spotykali się jednak częściej, bo 4 razy zdarzyło się, że sesję podzielono na dwa posiedzenia. Rada Miejska spotyka się więc średnio dwa razy w miesiącu.
Imponująca proporcja sesji nadzwyczajnych do zwykłych stała się już przedmiotem wielu ironicznych uwag. W składaniu wniosków i ich zwoływaniu konkurują ze sobą prezydent i radni koalicji. Tradycją więc stało się już, że proponowane przez Eugeniusza Mosia zmiany raczej nie przypadają do gustu radnym większości, a w głosowaniach nad projektami uchwał autorstwa koalicji, rąk „za” zazwyczaj nie podnoszą radni Porozumienia Świętochłowickiego. Brak elementu zaskoczenia nie czyni jednak obrad nudnymi, bo obie strony zapewniają widzom mnóstwo wrażeń swoimi wystąpieniami. Mistrzami polemiki obwołane zostały już duety Jerzego Lesika i Andrzeja Porady oraz zastępcy prezydenta Czesława Chrószcza i Andrzeja Szatona. Konkurencja jednak nie śpi i po piętach depczą im już Henryk Kucharczyk oraz Zbigniew Nowak.
Jak niezwykła aktywność radnych przekuwa się na efekty?
W 2008 r. podjętych zostało ponad 100 uchwał. W tym roku zapadło ich prawie 80, ale biorąc pod uwagę fakt, że mamy dopiero listopad, niewykluczone, iż ostateczna liczba będzie podobna. Gorzej statystyka wygląda jednak w przełożeniu na liczbę uchwał przypadających na sesję. W 2008 r. wskaźnik ten stanowił ok. 10; w tym 4,5. Wynika to jednak z faktu, że tak ulubione przez nasze władze sesje nadzwyczajne mają zazwyczaj tylko kilkupunktowy porządek.
Myliłby się jednak ten, kto śmiałby posądzić zgromadzonych na sali sesyjnej o brak zaangażowania. Nawet nad kilkoma punktami obradować można długie godziny. Najdłuższa sesja nadzwyczajna trwała ok. 5 godzin. Temu wynikowi daleko jednak do rekordu tego roku, ustanowionego na sesji budżetowej, która rozpoczęła się o 9:00, a skończyła po 23:00. Tylko dwie godziny mniej radni spędzili na sali w lipcu.
Sesja to nie tylko męczące obrady, ale również okazja do kuluarowych wymian zdań na różne tematy. Podczas długich czasami przerw w sąsiadującej z sesyjną sali kominkowej jest czas na uzgodnienie strategii, podzielenie się wrażeniami, ale i bardziej prozaiczne sprawy, jak napicie się kawy lub herbaty czy spożycie krokieta. Posiłki, oprócz działań regenerujących, mają też właściwości integracyjne.
Tylko wtedy można zobaczyć miejskich polityków zasiadających przy okrągłym stole. Milkną nawet ci, którzy jeszcze kilka minut temu prowadzili zaciekłe spory. Teraz wymieniają kurtuazyjne uwagi na temat ulubionych dań, a zacięty wyraz twarzy ustępuje pola delikatnemu uśmiechowi.
Tego jednak publiczność nie zobaczy, bo w przeważającej większości śledzi ona widowisko za pośrednictwem telewizji. Nie ma co ukrywać, że retransmisja antraktu obrad zaburzyłaby poważnie dramaturgię przedstawienia. W pamięci mają zostać gniewne gesty, pełne oburzenia spojrzenia, bitwy o udzielenie głosu i ironiczne reakcje na wypowiedzi przeciwników. Bo w igrzyskach najbardziej liczy się przecież widowisko.
Marzena Wojewoda - Rączka


Koniecznie zobacz także:

» Co dzieje się w Chorzowie?
»
O czym dyskutują w Radzionkowie
»
Czym żyje Sosnowiec?
»
Zajrzyj do Katowic!



Sprawdź najpiękniejsze śląskie słowo

Dodaj komentarz