2009-10-22
Nie tylko znaczki pocztowe, czyli XLII sesja Rady Miejskiej
Z dziewięciu projektów uchwał, które miały być omawiane na XLII sesji Rady Miejskiej, decyzją radych, z porządku obrad zdjęte zostały trzy. Wprowadzono za to dwa inne. Podejmowanie uchwał szło szybko i sprawnie do momentu, w którym pod obrady trafiła zmiana uchwały budżetowej. Dyskusja o wpływie cennika poczty polskiej na prawidłowe funkcjonowanie Urzędu Miejskiego trwała długo, jednak nie zakończyła się kompromisem. Pobity został natomiast rekord długości trwania oświadczeń. I to bynajmniej nie z powodu wystąpienia członka Rady Miejskiej.
Z porządku obrad, decyzją większości radnych, zdjęto podjęcie uchwały w sprawie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Rada zdecydowała, że jeszcze nie dość wnikliwie zapoznała się z jego zapisami. – To najważniejsza uchwała tej kadencji, więc musi być podejmowana rozważnie – stwierdził radny Zbigniew Mośko, który wystąpił z takim wnioskiem. Zrezygnowano też z podjęcia uchwały w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszaru ograniczonego ulicami Bytomską, Sikorskiego, Liebknechta i 1 Maja. – Uchwała została przygotowana w oparciu o studium sprzed 12 lat, to jest bez sensu – mówił radny Mośko, argumentując takie posunięcie.
Trzecim projektem, który spadł z porządku, okazał się ten,dotyczący zasad i trybu przyznawania, wstrzymywania i cofania stypendiów dla sportowców. Został on negatywnie zaopiniowany przez Powiatową Społeczną Radę do spraw Osób Niepełnosprawnych. Jej członkowie zaproponowali, by w uchwale znalazł się zapis „przez związki sportowe rozumie się również związki stowarzyszające osoby niepełnosprawne” oraz by o stypendia mogli się starać także ci niepełnosprawni sportowcy ze Świętochłowic, którzy trenują w związkach mających siedzibę poza ich miejscem zamieszkania.
Wiceprzewodniczący Ryszard Chojnacki wystąpił z wnioskiem o poszerzenie obrad o uchwałę w sprawie odwołania dodatkowego przedstawiciela gminy ze Zgromadzenia Górnośląskiego Związku Metropolitalnego. Czytając uzasadnienie do projektu wskazał na fakt, że zasiadająca obecnie w zgromadzeniu zastępczyni prezydenta Urszula Gniełka jest przedstawicielką władzy wykonawczej, podczas gdy organ uchwałodawczy nie ma swojego przedstawiciela. Naturalną koleją rzeczy, następnym zaproponowanym przez wiceprzewodniczącego projektem była uchwała w sprawie powołania nowego członka.
Po ustaleniu porządku obrad rada przystąpiła do omawiania uchwał.
Jednogłośnie uchwalono wyrażenie zgody na udzielenie 90% i 95% bonifikaty przy sprzedaży lokali gminnych na rzecz ich najemców i przejecie na własność miasta ściągniętego z drogi i ustawionego na parkingu samochodu Renault 11.
Rada miejska nie miała też wątpliwości co do udzielenia zgody na przystąpienie gminy do programu „Równi w biznesie”, dzięki któremu20 świetochłowiczan otrzyma dofinansowanie do rozpoczęcia działalności gospodarczej. Ostatnią uchwałą, co do której na sali panowała jednomyślność, była zmiana uchwały w sprawie określania zadań z zakresu rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz wysokości środków PFRON realizowanych przez miasto. Na wniosek dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej Danuty Piątek radni przychylili się do przesunięcia niewykorzystanych środków przeznaczonych na rehabilitację zawodową na realizację zadań z rehabilitacji społecznej, w tym sprzęt rehabilitacyjny i likwidację barier architektonicznych.
Projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały budżetowej na 2009 r. przedstawiła Skarbnik Miasta Danuta Segiet. W imieniu grupy radnych wątpliwości co do zasadności jednego przywołanego przez nią punktu zgłosił radny Szymon Ziemek. Chodziło o kwotę 30 tysięcy zł, przesunięte w ramach rozdziału „Urzędy gmin”, jak ujęto w uzasadnieniu do projektu uchwały: „z przeznaczeniem na zabezpieczenie środków do prawidłowego funkcjonowania Urzędu Miejskiego”. Radny Ziemek stwierdził, że nie zostało wyjaśnione, na jakie wydatki niezbędne jest te 30 tysięcy zł i zaproponował ich skreślenie.
- Znowu w internecie napiszą, że nie rozumiem – zdenerwował się radny Henryk Kucharczyk. – Ale tym razem nie rozumiem i może mi pan Ziemek wytłumaczy, czy on też nie rozumie i dlatego skreśla?
- Ja też tego nie rozumiem – wyznał prezydent Eugeniusz Moś. – Takiego powodu skreślenia. W ten sposób to moglibyśmy cały ten budżet skreślić.
- Też nie rozumiem tego, co powiedział prezydent – przyłączył się do dyskusji przewodniczący Andrzej Szaton. – Ale mogę nie rozumieć.
- To przesunięcia między paragrafami – podjęła próbę wytłumaczenia istoty zmian Danuta Segiet – Wprowadzono je na wniosek naczelnik Wydziału Administracyjnego, zapewne analiza pierwszego półrocza lub nawet ostatniego kwartału spowodowała wysnucie takiego wniosku.
- Ale chcielibyśmy się dowiedzieć, na co są przeznaczone te pieniądze – drążył radny Ziemek.
- Pan prezydent się dziwi, że my się dziwimy – zdziwił się Andrzej Szaton i przywołał uzasadnienie proponowanego przesunięcia. – Pan prezydent przyznaje, że ten urząd źle funkcjonuje, skoro do prawidłowego potrzebne mu jest 30 tysięcy. Pan sam się z siebie śmieje, bo pan to napisał – zwrócił się przewodniczący do rozbawionego jego słowami Eugeniusza Mosia.
Radny Jerzy Lesik zaproponował, by naczelnik sama wyjaśniła, na co potrzebne są jej te środki. Do jego zdania przychylił się też przewodniczący.
- Z wyprzedzeniem poprosiłem panią naczelnik o przybycie – stwierdził prezydent. – Aby wyjaśniła to, czego nie rozumie były naczelnik wydziału UM.
- Doskonale się orientuję, co się w urzędzie działo i dzieje – wyjaśnił Andrzej Szaton. – Ale to pana słowa, że te pieniądze są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania urzędu.
Obrady wznowiono po 15-minutowej przerwie, jednak naczelnik Wydziału Administracyjnego nie dotarła jeszcze na salę. Wobec tego przewodniczący zarządził głosowanie nad wniesioną przez radnego Ziemka poprawką. Za jej przyjęciem głosowało 13 radnych, sześciu było przeciwko. Rada przegłosowała też skorygowanie wskazanego przez wiceprzewodniczącego Poradę błędnego zapisu kwot w załącznikach do uchwały.
Radni Marek Palka i Bożena Wojciechowska-Zbylut podziękowali prezydentowi za ujęcie w budżecie kwot na podwyżki dla nauczycieli i pracowników administracyjnych oświaty. Na wniosek radnej Zbylut, naczelnik Wydziału Edukacji Roman Penkała wyjaśnił, że podwyżki dla administracji kosztować będą budżet 127 tysięcy zł, a w przeliczeniu na etat przeliczeniowy wzrost płacy wyniesie 87,50 zł.
Na prośbę prezydenta radni zgodzili się jednak wysłuchać naczelnik Wydziału Administracyjnego i powrócić do spornej kwestii 30 tysięcy zł, o których zdjęciu z projektu uchwały już zdecydowali. 10 było za usłyszeniem wyjaśnień, jeden przeciw, 10 wstrzymało się od głosu.
- Brakuje pieniążków na sfinansowanie między innymi opłat pocztowych, bankowych, ksero, usług informatycznych i ogłoszeń- wyliczała Alicja Żebro. - Od kwietnia Poczta Polska podwyższyła opłaty, a od września wzrosła ilość decyzji administracyjnych, które trzeba rozesłać. Do końca listopada będzie do rozesłania ponad 5 tysięcy decyzji, opłata za jedną z dowodem doręczenia to 5,65 zł. A poczta jest monopolistą. Co jeszcze mam powiedzieć? To jest oczywista oczywistość.
- Cała tajemnica została chyba rozwiana – ucieszył się prezydent. – Dlatego chciałbym prosić o powtórzenie głosowania. Na zachwianiu działania urzędu cierpieć będą mieszkańcy.
- To dotyczy najbiedniejszych mieszkańców, którzy czekają na decyzje o zasiłkach – przypomniał radny Jerzy Lesik. – Nie róbmy z tak ważniej sprawy niepotrzebnej polemiki.
- Wątpliwości z jednej strony zostały wyjaśnione, ale z drugiej nie – nie zgodził się radny Zbigniew Nowak. – Nie wiemy, ile pieniędzy wydział ma obecnie.
- Słuszne byłoby też uzupełnienie, o ile wzrosły te usługi i ile mamy wydać jeszcze decyzji – poparł go Andrzej Porada.
- Potraktujmy tę sprawę poważnie, bo to przypomina zabawę w kotka i myszkę – zdenerwował się Eugeniusz Moś.
- Na chwilę obecną nie jestem w stanie podać kwoty – powiedziała Alicja Żebro. – To wymaga przygotowania informacji.
- Mam wrażenie, że wiem, o co tu chodzi i mieszkańcy też się pewnie domyślają – zastanawiał się Andrzej Szaton.
- To nie my mamy dziś przekonywać prezydenta do tego wydatku, tylko on nas – stwierdził Andrzej Porada. – A prezydent nie potrafi tego zrobić. Myślę, że przyda się 15 minut przerwy.
Po przerwie Eugeniusz Moś po raz kolejny zaapelował o powtórzenie głosowania. Radnego Lesika interesowało natomiast niedomówienie wyrażone w wypowiedzi przewodniczącego.
- Chciałbym, by te półzdania zostały rozwinięte, bo może to mieć wpływ na wynik głosowania.
- Tak, ja się domyślam, ale dziś się tym z panem nie podzielę – zaznaczył Andrzej Szaton. – Takie informacje do mnie docierają, ale może się okazać, ze nie są w pełni prawdziwe, dlatego nie będę ich przekazywał środkom masowego przekazu. Natomiast bardzo mi przykro, bo wiedza, którą przekazała pani naczelnik mnie nie przekonała. Mówiła o części, którą trzeba dopłacić do znaczków pocztowych. To nie jest pełna kwota 30 tysięcy zł, dlatego proszę wysoka radę o zastanowienie się nad tym.
Po przewodniczącym głos zabrała zastępczyni prezydenta Urszula Gniełka – Chciałam tylko przypomnieć, że naczelnik przeczytała, co jeszcze wchodzi w skład tego paragrafu, nie były tam tylko znaczki pocztowe, więc uważam, że to zwykłe czepianie się – stwierdziła. – Jednocześnie sącząc w umysły mieszkańców, że coś się dzieje nie tak w UM. Kiedy w lutym prezydent zaproponował mi bycie jego zastępcą, zastanawiałam się, bo to duża odpowiedzialność, ale przeważyła moja niezachwiana wiara w to, że pan prezydent jest człowiekiem uczciwym. Moje oświadczenia majątkowe są prawdziwe, nie ja miałam sprawę sądową…
- Co pani sugeruje? – spytał przewodniczący.
- Nic, widzi pan, jak to boli? – spytała Urszula Gniełka.
- Ja wiem, ze pani na mnie doniosła – uśmiechnął się Andrzej Szaton.
- Jako przewodnicząca rady miałam obowiązek sprawdzić zgodność oświadczeń.
- Postępowanie zostało umorzone, jestem być może bardziej kryształowy, niż pani – uznał przewodniczący.
- Ja staję w obronie urzędników – podkreśliła zastępczyni prezydenta. – Którzy są rozliczani na każdym kroku. Co wy myślicie, że my nie liczymy tych pieniędzy? – zdenerwowała się – szukamy oszczędności nie wiem gdzie, może macie pomysły, ale póki co, decyzje z Wydziału Świadczeń Społecznych muszą iść!
- Chciałem tylko przypomnieć, że zarządzeniem prezydenta zostało już przekazane 71 tysięcy zł na usługi pocztowe i inne w tym dziale – wtrącił radny Zbigniew Mośko. – Dlatego kolejne zwiększenie jest dziwne.
Do wniosku formalnego o zakończenie dyskusji, który również zgłosił radny Mośko przychyliło się 12 radnych, a 10 wstrzymało się. Ostatecznie za przyjęciem uchwały zagłosowało 16 radnych, wstrzymało się od głosu 6.
Kolejnym punktem porządku obrad była uchwała, o którą ten porządek poszerzono. Projekt przedstawił wiceprzewodniczący Ryszard Chojnacki. Jak już wspominaliśmy na początku relacji, chodziło o odwołanie ze zgromadzenia GZM Urszuli Gniełki. Sama zainteresowana do sprawy podeszła spokojnie, podkreśliła jedynie, że cieszy ją zamieszczony w uzasadnieniu do projektu zapis, że GZM jest istotnym dla naszego miasta przedsięwzięciem. Zastępczyni prezydenta przypomniała, że to Eugeniusz Moś był pomysłodawcą związku gmin i to on forsował jego powstanie, a pierwsze spotkania prezydentów miast odbywały się właśnie w Świętochłowicach. – Mam nadzieję, że nowy członek zgromadzenia będzie się rzetelnie wywiązywał ze swoich obowiązków, a związek będzie się rozwijał – powiedziała. – A że ja już nie będę tam pracować? Może to opatrzność, bo czasem już czuję się zmęczona.
- Powołałem panią Urszulę Gniełkę nie dlatego, że była przewodnicząca rady, ale dlatego, że to osoba, która gwarantuje racjonalną refleksję, jest nastawiona na kompromis i pracuje dla dobra Świętochłowic i Metropolii Silesia, a o to mi chodziło – mówił Eugeniusz Moś. – Po co to mówię? Żebyście byli świadomi, że argumenty typu mniejszość- większość nie są istotne. Ważne, by przedstawiciel Świętochłowic nie przyniósł nam wstydu, ale był nastawiony na współpracę. Dziwię się, że przygotowano taki projekt uchwały, a moje zdziwienie jest jeszcze większe, że u źródeł tej uchwały mogą być rozgrywki partyjne.
Domysłom prezydenta zaprzeczył radny Nowak. – Nie chodzi o to, jak pan powiedział, partyjnictwo, ale o to, by w metropolii byli przedstawiciele dwóch organów miasta.
- A gdzie jest napisane, że tak ma być? – pytał radny Eugeniusz Henć. – Nie róbmy prawa pod siebie.
- Tu nie chodzi o prawo, bo nigdzie nie jest to zapisane – odpowiedział radny Nowak. – Naszym zdaniem tak będzie po prostu lepiej.
- No to jestem zbulwersowany. Jak coś jest dobre, nie burzmy tego dla zasady! – zaapelował radny Henć.
Jerzy Lesik, zabierając głos, podziękował Urszuli Gniełce za dotychczasową pracę. – Przepraszam, że robię to teraz, przed głosowaniem, ale nie wiem, czy później zostanę dopuszczony do głosu. Ne ulega dla mnie wątpliwości, że pani los jest już przesądzony. Dobrego przedstawiciela się nie odwołuje – stwierdził. – Pytanie, czy mamy lepszego kandydata? Zaraz go poznamy. Trzeba powiedzieć wprost, nowa większość chce mieć swojego przedstawiciela i tyle!
- Tyle tu słów zostało wypowiedzianych, wybacz, Jureczku, nie miej mi za złe, ale muszę – rozpoczął radny Henryk Kucharczyk. – Zróbcie na złość Jurkowi! Powiedział, że to już przesądzone, zróbcie mu na złość i nie głosujcie za odwołaniem.
Nie wiadomo, czy to apel radnego Kucharczyka o zrobienie na złość Jerzemu Lesikowi, czy wewnętrzne przekonanie radnych, ale wynik głosowania zdziwił wszystkich. Za odwołaniem Urszuli Gniełki opowiedziało się 9 radnych, tylu samo było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Uchwała nie została podjęta, ale duch ogólnego zdziwienia nad salą sesyjną unosił się jeszcze długo.
Odczytaniu informacji prezydenta i przewodniczącego RM na temat oświadczeń majątkowych nie towarzyszyły już emocje. Jak się okazało, złożyli je wszyscy do tego zobligowani i uczynili to w ustawowym terminie. Po zapoznaniu zebranych ze sprawozdaniem prezydenta z działalności międzysesyjnej rozpoczęły się punkty dotyczące interpelacji, wolnych wniosków i oświadczeń radnych. Najdłuższe chyba oświadczenie, jakie pamiętają ściany sali sesyjnej, wygłosił Piotr Mocek, mieszkaniec bloku przy ul. Komandra, w którym od 50 dni nie ma wody.
Piotr Mocek dokładnie tłumaczył, na czym polega powód nie podpisania przez Wspólnotę Mieszkaniową umowy z CHŚPWiK. O brak mediacji w tej sprawie oskarżył gminę, która jest właścicielem administrowanych przez MZBM lokali w tym bloku, podziękował natomiast za wstawiennictwo radnym: Andrzejowi Poradzie i Zbigniewowi Mośce, którzy zaangażowali się w rozwiązanie konfliktu. Z taką interpretacją wydarzeń nie zgodził się zastępca prezydenta Czesław Chrószcz, przekonując, że gmina zrobiła w tej sprawie wszystko, co mogła, a decydujący ruch należy do zarządu wspólnoty. Przypomnijmy, że mieszkańcom ul. Komandra 4a i b chodzi o podpisanie umowy na dostawę wody i odprowadzanie ścieków na takich zasadach, które nie obciążą opłatami za te usługi jedynie właścicieli mieszkań, ale pozwolą na rozłożenie odpłatności za różnicę we wskazaniach wodomierzy w lokalach, a tak zwanego licznika głównego, pomiędzy osoby zajmujące wszystkie 30 lokali. W czwartek, 22 października w siedzibie CHŚPWiK odbędzie się kolejne spotkanie w tej sprawie, które doprowadzić ma do konsensusu i podpisania umowy, co skutkować będzie wznowieniem dostawy wody. Jeśli tak się nie stanie, do sprawy powróci również nasz portal.
Na forum powróciła również sprawa zatrudniania pracowników w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, którą na poprzedniej sesji poruszył przewodniczący Andrzej Szaton. Przywołał wtedy kwestię zatrudnienia w przedsiębiorstwie radnego Eugeniusza Hencia i byłego dyrektora ZOZ, Piotra Nowaka.
- Nie mam ciepłego etatu, tylko umowę-zlecenie na konkretne zadania – powiedział radny Henć. – Pracuję jako kierownik budowy i inspektor nadzoru. Żadna budowa nie może się obyć bez kierownika, ja takie kwalifikacje posiadam i za wykonaną pracę pobieram wynagrodzenie – mówił. – Moja pensja to wynik rozmów i negocjacji z prezesem, zapewniam, że jest mniejsza, niż pracowników zatrudnionych na takim etacie. Myślę, że pana nadgorliwość w formułowaniu niestosownych pytań była wynikiem gorącej atmosfery na sesji – zwrócił się do przewodniczącego.
Temat ten przywołał też zastępca prezesa MPGK i dyrektor handlowy firmy, Tomasz Zjawiony. – To, kto jest w MPGK zatrudniony, to kompetencje zarządu – stwierdził. – Nie możecie decydować, kto ma być zatrudniony, a kto zwolniony – zwrócił się do radnych. Pan Henć jest w tej chwili jedną z dwóch osób w firmie, która posiada uprawnienia, bez których normalne prace nie mogą być wykonywane. W spółkach miejskich pracują dzieci, żony, krewni radnych nowej koalicji, czy według państwa powinniśmy ich zwolnić? – pytał. – Czy wymagacie, bym zwolnił syna jednego z radych? Jest dobrym pracownikiem, choć jest związany z prezydencka opozycją. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to zapraszam do siebie.
Cieszy mnie, że dochodzicie do dobrych rozwiązań – stwierdził Tomasz Zjawiony, powołując się na decyzję rady sprzed tygodnia. – Nikt z nas nie jest w stanie dołożyć ani ziarnka do klepsydry życia, więc róbmy wszystko aby nasze decyzje, słowa, czyny, dawały nam satysfakcję.
- Taka miła atmosfera, wspaniała – konkludował pod koniec sesji Eugeniusz Moś. – Otóż radni prosili mnie, bym pomógł w zatrudnieniu krewnych, niektórzy nawet osiągnęli efekt tych zabiegów, bo ja, jak komuś mogę pomóc, to pomagam.
Zapadła cisza. Kilka minut później XLII sesja Rady Miejskiej przeszła do historii.
Trzecim projektem, który spadł z porządku, okazał się ten,dotyczący zasad i trybu przyznawania, wstrzymywania i cofania stypendiów dla sportowców. Został on negatywnie zaopiniowany przez Powiatową Społeczną Radę do spraw Osób Niepełnosprawnych. Jej członkowie zaproponowali, by w uchwale znalazł się zapis „przez związki sportowe rozumie się również związki stowarzyszające osoby niepełnosprawne” oraz by o stypendia mogli się starać także ci niepełnosprawni sportowcy ze Świętochłowic, którzy trenują w związkach mających siedzibę poza ich miejscem zamieszkania.
Wiceprzewodniczący Ryszard Chojnacki wystąpił z wnioskiem o poszerzenie obrad o uchwałę w sprawie odwołania dodatkowego przedstawiciela gminy ze Zgromadzenia Górnośląskiego Związku Metropolitalnego. Czytając uzasadnienie do projektu wskazał na fakt, że zasiadająca obecnie w zgromadzeniu zastępczyni prezydenta Urszula Gniełka jest przedstawicielką władzy wykonawczej, podczas gdy organ uchwałodawczy nie ma swojego przedstawiciela. Naturalną koleją rzeczy, następnym zaproponowanym przez wiceprzewodniczącego projektem była uchwała w sprawie powołania nowego członka.
Po ustaleniu porządku obrad rada przystąpiła do omawiania uchwał.
Jednogłośnie uchwalono wyrażenie zgody na udzielenie 90% i 95% bonifikaty przy sprzedaży lokali gminnych na rzecz ich najemców i przejecie na własność miasta ściągniętego z drogi i ustawionego na parkingu samochodu Renault 11.
Rada miejska nie miała też wątpliwości co do udzielenia zgody na przystąpienie gminy do programu „Równi w biznesie”, dzięki któremu20 świetochłowiczan otrzyma dofinansowanie do rozpoczęcia działalności gospodarczej. Ostatnią uchwałą, co do której na sali panowała jednomyślność, była zmiana uchwały w sprawie określania zadań z zakresu rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz wysokości środków PFRON realizowanych przez miasto. Na wniosek dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej Danuty Piątek radni przychylili się do przesunięcia niewykorzystanych środków przeznaczonych na rehabilitację zawodową na realizację zadań z rehabilitacji społecznej, w tym sprzęt rehabilitacyjny i likwidację barier architektonicznych.
Projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały budżetowej na 2009 r. przedstawiła Skarbnik Miasta Danuta Segiet. W imieniu grupy radnych wątpliwości co do zasadności jednego przywołanego przez nią punktu zgłosił radny Szymon Ziemek. Chodziło o kwotę 30 tysięcy zł, przesunięte w ramach rozdziału „Urzędy gmin”, jak ujęto w uzasadnieniu do projektu uchwały: „z przeznaczeniem na zabezpieczenie środków do prawidłowego funkcjonowania Urzędu Miejskiego”. Radny Ziemek stwierdził, że nie zostało wyjaśnione, na jakie wydatki niezbędne jest te 30 tysięcy zł i zaproponował ich skreślenie.
- Znowu w internecie napiszą, że nie rozumiem – zdenerwował się radny Henryk Kucharczyk. – Ale tym razem nie rozumiem i może mi pan Ziemek wytłumaczy, czy on też nie rozumie i dlatego skreśla?
- Ja też tego nie rozumiem – wyznał prezydent Eugeniusz Moś. – Takiego powodu skreślenia. W ten sposób to moglibyśmy cały ten budżet skreślić.
- Też nie rozumiem tego, co powiedział prezydent – przyłączył się do dyskusji przewodniczący Andrzej Szaton. – Ale mogę nie rozumieć.
- To przesunięcia między paragrafami – podjęła próbę wytłumaczenia istoty zmian Danuta Segiet – Wprowadzono je na wniosek naczelnik Wydziału Administracyjnego, zapewne analiza pierwszego półrocza lub nawet ostatniego kwartału spowodowała wysnucie takiego wniosku.
- Ale chcielibyśmy się dowiedzieć, na co są przeznaczone te pieniądze – drążył radny Ziemek.
- Pan prezydent się dziwi, że my się dziwimy – zdziwił się Andrzej Szaton i przywołał uzasadnienie proponowanego przesunięcia. – Pan prezydent przyznaje, że ten urząd źle funkcjonuje, skoro do prawidłowego potrzebne mu jest 30 tysięcy. Pan sam się z siebie śmieje, bo pan to napisał – zwrócił się przewodniczący do rozbawionego jego słowami Eugeniusza Mosia.
Radny Jerzy Lesik zaproponował, by naczelnik sama wyjaśniła, na co potrzebne są jej te środki. Do jego zdania przychylił się też przewodniczący.
- Z wyprzedzeniem poprosiłem panią naczelnik o przybycie – stwierdził prezydent. – Aby wyjaśniła to, czego nie rozumie były naczelnik wydziału UM.
- Doskonale się orientuję, co się w urzędzie działo i dzieje – wyjaśnił Andrzej Szaton. – Ale to pana słowa, że te pieniądze są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania urzędu.
Obrady wznowiono po 15-minutowej przerwie, jednak naczelnik Wydziału Administracyjnego nie dotarła jeszcze na salę. Wobec tego przewodniczący zarządził głosowanie nad wniesioną przez radnego Ziemka poprawką. Za jej przyjęciem głosowało 13 radnych, sześciu było przeciwko. Rada przegłosowała też skorygowanie wskazanego przez wiceprzewodniczącego Poradę błędnego zapisu kwot w załącznikach do uchwały.
Radni Marek Palka i Bożena Wojciechowska-Zbylut podziękowali prezydentowi za ujęcie w budżecie kwot na podwyżki dla nauczycieli i pracowników administracyjnych oświaty. Na wniosek radnej Zbylut, naczelnik Wydziału Edukacji Roman Penkała wyjaśnił, że podwyżki dla administracji kosztować będą budżet 127 tysięcy zł, a w przeliczeniu na etat przeliczeniowy wzrost płacy wyniesie 87,50 zł.
Na prośbę prezydenta radni zgodzili się jednak wysłuchać naczelnik Wydziału Administracyjnego i powrócić do spornej kwestii 30 tysięcy zł, o których zdjęciu z projektu uchwały już zdecydowali. 10 było za usłyszeniem wyjaśnień, jeden przeciw, 10 wstrzymało się od głosu.
- Brakuje pieniążków na sfinansowanie między innymi opłat pocztowych, bankowych, ksero, usług informatycznych i ogłoszeń- wyliczała Alicja Żebro. - Od kwietnia Poczta Polska podwyższyła opłaty, a od września wzrosła ilość decyzji administracyjnych, które trzeba rozesłać. Do końca listopada będzie do rozesłania ponad 5 tysięcy decyzji, opłata za jedną z dowodem doręczenia to 5,65 zł. A poczta jest monopolistą. Co jeszcze mam powiedzieć? To jest oczywista oczywistość.
- Cała tajemnica została chyba rozwiana – ucieszył się prezydent. – Dlatego chciałbym prosić o powtórzenie głosowania. Na zachwianiu działania urzędu cierpieć będą mieszkańcy.
- To dotyczy najbiedniejszych mieszkańców, którzy czekają na decyzje o zasiłkach – przypomniał radny Jerzy Lesik. – Nie róbmy z tak ważniej sprawy niepotrzebnej polemiki.
- Wątpliwości z jednej strony zostały wyjaśnione, ale z drugiej nie – nie zgodził się radny Zbigniew Nowak. – Nie wiemy, ile pieniędzy wydział ma obecnie.
- Słuszne byłoby też uzupełnienie, o ile wzrosły te usługi i ile mamy wydać jeszcze decyzji – poparł go Andrzej Porada.
- Potraktujmy tę sprawę poważnie, bo to przypomina zabawę w kotka i myszkę – zdenerwował się Eugeniusz Moś.
- Na chwilę obecną nie jestem w stanie podać kwoty – powiedziała Alicja Żebro. – To wymaga przygotowania informacji.
- Mam wrażenie, że wiem, o co tu chodzi i mieszkańcy też się pewnie domyślają – zastanawiał się Andrzej Szaton.
- To nie my mamy dziś przekonywać prezydenta do tego wydatku, tylko on nas – stwierdził Andrzej Porada. – A prezydent nie potrafi tego zrobić. Myślę, że przyda się 15 minut przerwy.
Po przerwie Eugeniusz Moś po raz kolejny zaapelował o powtórzenie głosowania. Radnego Lesika interesowało natomiast niedomówienie wyrażone w wypowiedzi przewodniczącego.
- Chciałbym, by te półzdania zostały rozwinięte, bo może to mieć wpływ na wynik głosowania.
- Tak, ja się domyślam, ale dziś się tym z panem nie podzielę – zaznaczył Andrzej Szaton. – Takie informacje do mnie docierają, ale może się okazać, ze nie są w pełni prawdziwe, dlatego nie będę ich przekazywał środkom masowego przekazu. Natomiast bardzo mi przykro, bo wiedza, którą przekazała pani naczelnik mnie nie przekonała. Mówiła o części, którą trzeba dopłacić do znaczków pocztowych. To nie jest pełna kwota 30 tysięcy zł, dlatego proszę wysoka radę o zastanowienie się nad tym.
Po przewodniczącym głos zabrała zastępczyni prezydenta Urszula Gniełka – Chciałam tylko przypomnieć, że naczelnik przeczytała, co jeszcze wchodzi w skład tego paragrafu, nie były tam tylko znaczki pocztowe, więc uważam, że to zwykłe czepianie się – stwierdziła. – Jednocześnie sącząc w umysły mieszkańców, że coś się dzieje nie tak w UM. Kiedy w lutym prezydent zaproponował mi bycie jego zastępcą, zastanawiałam się, bo to duża odpowiedzialność, ale przeważyła moja niezachwiana wiara w to, że pan prezydent jest człowiekiem uczciwym. Moje oświadczenia majątkowe są prawdziwe, nie ja miałam sprawę sądową…
- Co pani sugeruje? – spytał przewodniczący.
- Nic, widzi pan, jak to boli? – spytała Urszula Gniełka.
- Ja wiem, ze pani na mnie doniosła – uśmiechnął się Andrzej Szaton.
- Jako przewodnicząca rady miałam obowiązek sprawdzić zgodność oświadczeń.
- Postępowanie zostało umorzone, jestem być może bardziej kryształowy, niż pani – uznał przewodniczący.
- Ja staję w obronie urzędników – podkreśliła zastępczyni prezydenta. – Którzy są rozliczani na każdym kroku. Co wy myślicie, że my nie liczymy tych pieniędzy? – zdenerwowała się – szukamy oszczędności nie wiem gdzie, może macie pomysły, ale póki co, decyzje z Wydziału Świadczeń Społecznych muszą iść!
- Chciałem tylko przypomnieć, że zarządzeniem prezydenta zostało już przekazane 71 tysięcy zł na usługi pocztowe i inne w tym dziale – wtrącił radny Zbigniew Mośko. – Dlatego kolejne zwiększenie jest dziwne.
Do wniosku formalnego o zakończenie dyskusji, który również zgłosił radny Mośko przychyliło się 12 radnych, a 10 wstrzymało się. Ostatecznie za przyjęciem uchwały zagłosowało 16 radnych, wstrzymało się od głosu 6.
Kolejnym punktem porządku obrad była uchwała, o którą ten porządek poszerzono. Projekt przedstawił wiceprzewodniczący Ryszard Chojnacki. Jak już wspominaliśmy na początku relacji, chodziło o odwołanie ze zgromadzenia GZM Urszuli Gniełki. Sama zainteresowana do sprawy podeszła spokojnie, podkreśliła jedynie, że cieszy ją zamieszczony w uzasadnieniu do projektu zapis, że GZM jest istotnym dla naszego miasta przedsięwzięciem. Zastępczyni prezydenta przypomniała, że to Eugeniusz Moś był pomysłodawcą związku gmin i to on forsował jego powstanie, a pierwsze spotkania prezydentów miast odbywały się właśnie w Świętochłowicach. – Mam nadzieję, że nowy członek zgromadzenia będzie się rzetelnie wywiązywał ze swoich obowiązków, a związek będzie się rozwijał – powiedziała. – A że ja już nie będę tam pracować? Może to opatrzność, bo czasem już czuję się zmęczona.
- Powołałem panią Urszulę Gniełkę nie dlatego, że była przewodnicząca rady, ale dlatego, że to osoba, która gwarantuje racjonalną refleksję, jest nastawiona na kompromis i pracuje dla dobra Świętochłowic i Metropolii Silesia, a o to mi chodziło – mówił Eugeniusz Moś. – Po co to mówię? Żebyście byli świadomi, że argumenty typu mniejszość- większość nie są istotne. Ważne, by przedstawiciel Świętochłowic nie przyniósł nam wstydu, ale był nastawiony na współpracę. Dziwię się, że przygotowano taki projekt uchwały, a moje zdziwienie jest jeszcze większe, że u źródeł tej uchwały mogą być rozgrywki partyjne.
Domysłom prezydenta zaprzeczył radny Nowak. – Nie chodzi o to, jak pan powiedział, partyjnictwo, ale o to, by w metropolii byli przedstawiciele dwóch organów miasta.
- A gdzie jest napisane, że tak ma być? – pytał radny Eugeniusz Henć. – Nie róbmy prawa pod siebie.
- Tu nie chodzi o prawo, bo nigdzie nie jest to zapisane – odpowiedział radny Nowak. – Naszym zdaniem tak będzie po prostu lepiej.
- No to jestem zbulwersowany. Jak coś jest dobre, nie burzmy tego dla zasady! – zaapelował radny Henć.
Jerzy Lesik, zabierając głos, podziękował Urszuli Gniełce za dotychczasową pracę. – Przepraszam, że robię to teraz, przed głosowaniem, ale nie wiem, czy później zostanę dopuszczony do głosu. Ne ulega dla mnie wątpliwości, że pani los jest już przesądzony. Dobrego przedstawiciela się nie odwołuje – stwierdził. – Pytanie, czy mamy lepszego kandydata? Zaraz go poznamy. Trzeba powiedzieć wprost, nowa większość chce mieć swojego przedstawiciela i tyle!
- Tyle tu słów zostało wypowiedzianych, wybacz, Jureczku, nie miej mi za złe, ale muszę – rozpoczął radny Henryk Kucharczyk. – Zróbcie na złość Jurkowi! Powiedział, że to już przesądzone, zróbcie mu na złość i nie głosujcie za odwołaniem.
Nie wiadomo, czy to apel radnego Kucharczyka o zrobienie na złość Jerzemu Lesikowi, czy wewnętrzne przekonanie radnych, ale wynik głosowania zdziwił wszystkich. Za odwołaniem Urszuli Gniełki opowiedziało się 9 radnych, tylu samo było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Uchwała nie została podjęta, ale duch ogólnego zdziwienia nad salą sesyjną unosił się jeszcze długo.
Odczytaniu informacji prezydenta i przewodniczącego RM na temat oświadczeń majątkowych nie towarzyszyły już emocje. Jak się okazało, złożyli je wszyscy do tego zobligowani i uczynili to w ustawowym terminie. Po zapoznaniu zebranych ze sprawozdaniem prezydenta z działalności międzysesyjnej rozpoczęły się punkty dotyczące interpelacji, wolnych wniosków i oświadczeń radnych. Najdłuższe chyba oświadczenie, jakie pamiętają ściany sali sesyjnej, wygłosił Piotr Mocek, mieszkaniec bloku przy ul. Komandra, w którym od 50 dni nie ma wody.
Piotr Mocek dokładnie tłumaczył, na czym polega powód nie podpisania przez Wspólnotę Mieszkaniową umowy z CHŚPWiK. O brak mediacji w tej sprawie oskarżył gminę, która jest właścicielem administrowanych przez MZBM lokali w tym bloku, podziękował natomiast za wstawiennictwo radnym: Andrzejowi Poradzie i Zbigniewowi Mośce, którzy zaangażowali się w rozwiązanie konfliktu. Z taką interpretacją wydarzeń nie zgodził się zastępca prezydenta Czesław Chrószcz, przekonując, że gmina zrobiła w tej sprawie wszystko, co mogła, a decydujący ruch należy do zarządu wspólnoty. Przypomnijmy, że mieszkańcom ul. Komandra 4a i b chodzi o podpisanie umowy na dostawę wody i odprowadzanie ścieków na takich zasadach, które nie obciążą opłatami za te usługi jedynie właścicieli mieszkań, ale pozwolą na rozłożenie odpłatności za różnicę we wskazaniach wodomierzy w lokalach, a tak zwanego licznika głównego, pomiędzy osoby zajmujące wszystkie 30 lokali. W czwartek, 22 października w siedzibie CHŚPWiK odbędzie się kolejne spotkanie w tej sprawie, które doprowadzić ma do konsensusu i podpisania umowy, co skutkować będzie wznowieniem dostawy wody. Jeśli tak się nie stanie, do sprawy powróci również nasz portal.
Na forum powróciła również sprawa zatrudniania pracowników w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, którą na poprzedniej sesji poruszył przewodniczący Andrzej Szaton. Przywołał wtedy kwestię zatrudnienia w przedsiębiorstwie radnego Eugeniusza Hencia i byłego dyrektora ZOZ, Piotra Nowaka.
- Nie mam ciepłego etatu, tylko umowę-zlecenie na konkretne zadania – powiedział radny Henć. – Pracuję jako kierownik budowy i inspektor nadzoru. Żadna budowa nie może się obyć bez kierownika, ja takie kwalifikacje posiadam i za wykonaną pracę pobieram wynagrodzenie – mówił. – Moja pensja to wynik rozmów i negocjacji z prezesem, zapewniam, że jest mniejsza, niż pracowników zatrudnionych na takim etacie. Myślę, że pana nadgorliwość w formułowaniu niestosownych pytań była wynikiem gorącej atmosfery na sesji – zwrócił się do przewodniczącego.
Temat ten przywołał też zastępca prezesa MPGK i dyrektor handlowy firmy, Tomasz Zjawiony. – To, kto jest w MPGK zatrudniony, to kompetencje zarządu – stwierdził. – Nie możecie decydować, kto ma być zatrudniony, a kto zwolniony – zwrócił się do radnych. Pan Henć jest w tej chwili jedną z dwóch osób w firmie, która posiada uprawnienia, bez których normalne prace nie mogą być wykonywane. W spółkach miejskich pracują dzieci, żony, krewni radnych nowej koalicji, czy według państwa powinniśmy ich zwolnić? – pytał. – Czy wymagacie, bym zwolnił syna jednego z radych? Jest dobrym pracownikiem, choć jest związany z prezydencka opozycją. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to zapraszam do siebie.
Cieszy mnie, że dochodzicie do dobrych rozwiązań – stwierdził Tomasz Zjawiony, powołując się na decyzję rady sprzed tygodnia. – Nikt z nas nie jest w stanie dołożyć ani ziarnka do klepsydry życia, więc róbmy wszystko aby nasze decyzje, słowa, czyny, dawały nam satysfakcję.
- Taka miła atmosfera, wspaniała – konkludował pod koniec sesji Eugeniusz Moś. – Otóż radni prosili mnie, bym pomógł w zatrudnieniu krewnych, niektórzy nawet osiągnęli efekt tych zabiegów, bo ja, jak komuś mogę pomóc, to pomagam.
Zapadła cisza. Kilka minut później XLII sesja Rady Miejskiej przeszła do historii.
Marzena Wojewoda - Rączka
Koniecznie zobacz także:
» Co dzieje się w Chorzowie?
» O czym dyskutują w Radzionkowie
» Czym żyje Sosnowiec?
» Zajrzyj do Katowic!
Sprawdź najpiękniejsze śląskie słowo
Ostatnio najczęściej komentowane
- Polowanie z nagonką (42)
- Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie... (14)
- Skalpelem w cukrzycę (11)
- Świętochłowiczanka trzecią zawodniczką... (8)
- Apel Straży Miejskiej do mieszkańców Świętochłowic... (4)
- Gdzie będzie pogotowie, czyli LIII sesja... (4)
- LIII sesja Rady Miejskiej (3)
- Studium – reaktywacja (3)
- Świętochłowiccy turyści poznali Wyżynę... (1)
- Chwile strachu na ul. Katowickiej (1)
Najczęściej czytane
Najnowsze informacje
- Oznaczono najważniejsze zabytki Świętochłowic...
- Wakacyjna zbiórka krwi na Zgodzie
- Wysportowani i roztańczeni
- Wypadek na quadzie w Lipinach
- Tenisowy maraton
- Pożar w hucie
- Studium – reaktywacja
- Wakacyjne wycieczki z OSiR Skałka
- Drogowy bilans tygodnia
- Zaginęła Sylwia Przybyszewska
- Gry uliczne w Świętochłowicach
- IV Marsz Autonomii
- Ze Skałki do Ustronia
- Mężczyzna utopił się w stawie Martyn
- Na ratunek zabytkom przemysłowym
- Gdzie będzie pogotowie, czyli LIII sesja...
- Utrudnienia w ruchu na ulicy Hajduki
- LIII sesja Rady Miejskiej
- Wakacyjny dar krwiodawców
- Skalpelem w cukrzycę
- Polowanie z nagonką
- Chwile strachu na ul. Katowickiej
- Świętochłowiczanka trzecią zawodniczką...
- Świętochłowiccy turyści poznali Wyżynę...
- Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie...
- Apel Straży Miejskiej do mieszkańców Świętochłowic...
- Strażacy dla powodzian
- Rodzina Eugeniusza Mosia złożyła skargę...
- Mają talent
- Bardzo droga kąpiel


Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-10-26 08:11:01
zgłoś nadużycie Anka, Utworzony: 2009-10-25 20:51:15
Minutę temu
oglądałam wypowiedź Mosia i Barona w TVS i jestem zbulwersowana. Ich arogancja
przechodzi wszelkie pojęcie. Moś mówi, że pomaga zatrudniać krewnych i
znajomych a Baron, że jego dzieci są po studiach i nie mają pracy, a on taki
dobry i nie zatrudnił ich , chociaż mógł, bo co by mu kto zrobił. I to wszystko
z uśmiechem na ustach. Otóż drodzy panowie, nasze świętochłowickie dzieci też
są po studiach, mają ukończone studia
podyplomowe i nie wstydzą się pracować fizycznie. Bo w przeciwieństwie do was,
nas nie stać na to by je utrzymywać. My nie zarabiamy po kilkadziesiąt tysięcy
/vide: wasze oświadczenia majątkowe/ Wasza arogancja sięgnęła apogeum więc
przypomnimy wam to przed wyborami.
zgłoś nadużycie Obserwator, Utworzony: 2009-10-24 13:54:33
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-10-24 13:48:22
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-10-24 05:13:53