2009-10-16
Przedszkolaku, radź sobie sam?
O tym, że ulokowanie dziecka w przedszkolu nie jest rzeczą łatwą, przekonuje się na co dzień wielu rodziców małych świętochłowiczan. W tej sytuacji pozostaje im poszukiwanie miejsca w placówce prywatnej, lub nadzieja, że uda się zapisać przedszkolaka na zajęcia prowadzone w innym mieście. Czteroipółletniego Bartosza i trzyletnią Angelinę ich mamy co dzień odwożą do Zabrza. W Świętochłowicach nie przyjęto dzieci do przedszkola dlatego, że są niepełnosprawne. Jak się okazuje, w naszym mieście jest tylko jedna placówka przystosowana do potrzeb takich dzieci. A miejsc w niej… sześć.
Wczesne wspomaganie rozwoju dzieci, które odstają od swoich zdrowych rówieśników, to jeden z warunków ich powrotu do pełnoprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Żmudne ćwiczenia rehabilitacyjne i regularna stymulacja prowadzona pod okiem fachowców czasem jest w stanie nawet całkowicie zniwelować te różnice. Warunek? Jak najwcześniej rozpoczęta praca z dzieckiem. Aby ją zacząć, trzeba pokonać kwestie formalne. - Dziecko musi uzyskać opinię psychologiczną o potrzebie wczesnego wspomagania oraz orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego - wyjaśnia mama Angeliny, Anna Grzelec. – Po niezbędne dokumenty udałam się do Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Świętochłowicach. Przy pierwszej wizycie pani psycholog obserwowała córkę. Myślałam, że robi to w celu wydania opinii. Niestety, druga wizyta zakończyła się skierowaniem nas do poradni w Katowicach. Na wyznaczenie tam terminu czekałam trzy miesiące, wiec od momentu pierwszego kontaktu z poradnią do wydania dokumentów łącznie minęły cztery.
– Poradnia Psychologiczno Pedagogiczna w Świętochłowicach nie wydaje opinii i orzeczeń dla dzieci: niewidzących, słabowidzących, niesłyszących , słabosłyszących, dla dzieci autystycznych, gdyż nie ma takich uprawnień – wyjaśnia naczelnik Wydziału Edukacji, Roman Penkała. – W sprawie przeprowadzania badań i wydawania opinii i orzeczeń dla dzieci z powyższymi dysfunkcjami gmina ma podpisaną umowę ze Specjalistyczną Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną w Katowicach, która ma takie uprawnienia. Koszty tych badań finansowane są z budżetu miasta.
Angelina jest chora na autyzm, Bartosz urodził się jako wcześniak, po swoich narodzinach siedem miesięcy spędził na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Górnośląskiego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Niedowidzi, cierpi na dysplazję oskrzelowo-płucną, ma za sobą poważną operację. Rodzice tej dwójki nie mieli więc problemów z uzyskaniem opinii, że jak najwcześniejsze rozpoczęcie ich wspomagania jest konieczne.
- Szkoda, że zajęło to tyle czasu, bo Angelina do przedszkola mogła pójść już w maju – żałuje Anna Grzelec. – Straciliśmy cenne miesiące spędzone na regularnej rehabilitacji.
Podobnie było w przypadku Bartosza. Jego mama, Aneta Spendel, po opinię również musiała udać się do Katowic. – Dlaczego nie można zrobić tego na miejscu? – pyta rozżalona kobieta.
- W Świętochłowicach nie funkcjonuje zespół wczesnego wspomagania rozwoju dziecka – wyjaśnia Roman Penkała. - Można powołać taki zespół przy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, ale najpierw muszą się poprawić warunki lokalowe poradni, dla której poszukiwana jest nowa lokalizacja.
Na przymusowych wycieczkach do Katowic problemy dzieci i ich rodziców się nie kończą.
Uzyskane orzeczenia to przepustka do starania się o miejsce w przedszkolu realizującym pogram wczesnego wspomagania. Tyle, że w Świętochłowicach te starania są bezcelowe. – Do Wydziału Edukacji dzwonię od trzech lat – mówi Aneta Spendel. – Co roku słyszę, że miejsc nie ma. Dzięki pomocy Regionalnej Fundacji dla Niewidomych dowiedziałam się, że istnieje możliwość umieszczenia Bartosza w specjalistycznym przedszkolu „Nasz Dom” w Zabrzu. Pani dyrektor powiedziała, że jeśli skompletuję dokumenty, syn będzie mógł uczestniczyć w zajęciach. Od początku października Bartek chodzi do przedszkola, a ja już widzę efekty. Lepiej chodzi, sam pije z kubka, jest bardziej samodzielny.
Angelina uczy się i leczy w tej samej placówce. Jej mama także zauważa duży postęp, jaki od września zrobiła dziewczynka. – W Zabrzu ma dostęp do rehabilitacji, fizykoterapii, zajęć z logopedą i psychologiem, uczestniczy w dogoterapii i hipoterapii. To wprost bezcenne dla poprawy jej sprawności. Szkoda, że nie wszystkie niepełnosprawne dzieci ze Świętochłowic mają taką szansę.
Szansę, o którą codziennie walczą rodzice. – Wożę Angelinę samochodem – mówi Anna Grzelec. – Specjalnie ustawiłam sobie pracę na nocne zmiany. Wracam rano, jadę z córką do przedszkola, potem z powrotem do domu i kładę się spać by, kiedy mąż ją przywiezie z przedszkola, móc poświęcić dziecku czas.
Aneta Spendel codziennie wsiada z Bartoszem do autobusu. – Robię cztery kursy na tej samej trasie. Mnie to nie przeszkadza, ale boję się o syna. Przed nami zima, śnieg, a on ma obrzęk krtani i tchawicy – mówi zaniepokojona. - Żeby tylko nie okazało się, że więcej czasu spędzi chory w domu niż w przedszkolu.
Obie kobiety wskazują na fakt, że niektóre niepełnosprawne dzieci dowożone są do szkół i przedszkoli gminnymi busami. – Szkoda, że nie nasze – denerwuje się Aneta Spendel. – Kiedy spytałam w wydziale edukacji o taką możliwość, powiedziano mi, że owszem, miasto ma obowiązek dowozu, ale tylko dzieci od 6 lat. - Dowóz dzieci niepełnosprawnych objętych obowiązkiem nauki (od 6 roku życia) do placówek oświatowych jest obowiązkiem gminy – potwierdza Roman Penkała. - Gmina albo organizuje taki dowóz, albo zwraca jego koszty rodzicom, którzy sami dowożą dzieci. Dowóz dzieci lub zwrot kosztów odbywa się na wniosek rodziców. Wszystkie wnioski złożone w tym roku szkolnym w sprawie dowozu dzieci niepełnosprawnych są realizowane, W tym dwa, za zgodą Prezydenta Miasta, dla dzieci poniżej szóstego roku życia – wyjaśnia. – Te panie takiego wniosku nie złożyły.
– Nikt nas o takiej konieczności nie poinformował – oburza się mama Bartosza. – Więcej, kiedy pytałam o taką możliwość w Wydziale Edukacji, dowiedziałam się, że jeśli dziecko, cytuję, działa mi na nerwy i chcę się go pozbyć z domu, to mam je sama wozić. Zasugerowano mi, że wszystkiego, czego syn potrzebuje, mogę nauczyć go sama. Ręce mi opadły, szkoda o tym mówić. Rozgoryczenie Anety Spendel rośnie w miarę, jak opowiada swoich bojach o możliwość edukacji syna. – Robię, co mogę. Płacę dodatkowo, prywatnie, za rehabilitację. Godzina kosztuje 70 zł – wylicza. – Tymczasem zasiłek rehabilitacyjny wypłacany przez Ośrodek Pomoc Społecznej to 60 zł miesięcznie. Jest nam naprawdę trudno, nie sposób też pogodzić się z tym, że żeby stworzyć mu jakieś szanse, muszę myśleć sama. Pomocy z gminy nie ma.
Mamy Bartka i Angeliny zgodnie twierdzą, że możliwość uczęszczania ich dzieci do przedszkola w Świętochłowicach rozwiązałaby wiele problemów. Również tych finansowych. Zarówno one, jak i inni rodzice niepełnosprawnych dzieci będą jednak musieli poczekać.
- W przedszkolu nr 9 zostaną wykonane prace dostosowujące pomieszczenia tego przedszkola do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi – zapowiada Roman Penkała. - W tym roku zostanie wykonana dokumentacja techniczna, w budżecie roku 2010 będą zaplanowane środki na wykonanie windy wewnętrznej, podjazdu, łazienek dla osób niepełnosprawnych. W tym roku szkolnym nie ma możliwości zwiększenia liczby miejsc dla dzieci niepełnosprawnych w tym przedszkolu.
Problem nie jest marginalny. Według danych, które zostały przytoczone w uchwale Rady Miejskiej z 31 stycznia 2007 roku w sprawie uchwalenia „Świętochłowickiego programu działań na rzecz osób niepełnosprawnych na lata 2007-2012”, w mieście jest ponad 6000 osób niepełnosprawnych. W tym blisko 250 dzieci.
– Poradnia Psychologiczno Pedagogiczna w Świętochłowicach nie wydaje opinii i orzeczeń dla dzieci: niewidzących, słabowidzących, niesłyszących , słabosłyszących, dla dzieci autystycznych, gdyż nie ma takich uprawnień – wyjaśnia naczelnik Wydziału Edukacji, Roman Penkała. – W sprawie przeprowadzania badań i wydawania opinii i orzeczeń dla dzieci z powyższymi dysfunkcjami gmina ma podpisaną umowę ze Specjalistyczną Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną w Katowicach, która ma takie uprawnienia. Koszty tych badań finansowane są z budżetu miasta.
Angelina jest chora na autyzm, Bartosz urodził się jako wcześniak, po swoich narodzinach siedem miesięcy spędził na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Górnośląskiego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Niedowidzi, cierpi na dysplazję oskrzelowo-płucną, ma za sobą poważną operację. Rodzice tej dwójki nie mieli więc problemów z uzyskaniem opinii, że jak najwcześniejsze rozpoczęcie ich wspomagania jest konieczne.
- Szkoda, że zajęło to tyle czasu, bo Angelina do przedszkola mogła pójść już w maju – żałuje Anna Grzelec. – Straciliśmy cenne miesiące spędzone na regularnej rehabilitacji.
Podobnie było w przypadku Bartosza. Jego mama, Aneta Spendel, po opinię również musiała udać się do Katowic. – Dlaczego nie można zrobić tego na miejscu? – pyta rozżalona kobieta.
- W Świętochłowicach nie funkcjonuje zespół wczesnego wspomagania rozwoju dziecka – wyjaśnia Roman Penkała. - Można powołać taki zespół przy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, ale najpierw muszą się poprawić warunki lokalowe poradni, dla której poszukiwana jest nowa lokalizacja.
Na przymusowych wycieczkach do Katowic problemy dzieci i ich rodziców się nie kończą.
Uzyskane orzeczenia to przepustka do starania się o miejsce w przedszkolu realizującym pogram wczesnego wspomagania. Tyle, że w Świętochłowicach te starania są bezcelowe. – Do Wydziału Edukacji dzwonię od trzech lat – mówi Aneta Spendel. – Co roku słyszę, że miejsc nie ma. Dzięki pomocy Regionalnej Fundacji dla Niewidomych dowiedziałam się, że istnieje możliwość umieszczenia Bartosza w specjalistycznym przedszkolu „Nasz Dom” w Zabrzu. Pani dyrektor powiedziała, że jeśli skompletuję dokumenty, syn będzie mógł uczestniczyć w zajęciach. Od początku października Bartek chodzi do przedszkola, a ja już widzę efekty. Lepiej chodzi, sam pije z kubka, jest bardziej samodzielny.
Angelina uczy się i leczy w tej samej placówce. Jej mama także zauważa duży postęp, jaki od września zrobiła dziewczynka. – W Zabrzu ma dostęp do rehabilitacji, fizykoterapii, zajęć z logopedą i psychologiem, uczestniczy w dogoterapii i hipoterapii. To wprost bezcenne dla poprawy jej sprawności. Szkoda, że nie wszystkie niepełnosprawne dzieci ze Świętochłowic mają taką szansę.
Szansę, o którą codziennie walczą rodzice. – Wożę Angelinę samochodem – mówi Anna Grzelec. – Specjalnie ustawiłam sobie pracę na nocne zmiany. Wracam rano, jadę z córką do przedszkola, potem z powrotem do domu i kładę się spać by, kiedy mąż ją przywiezie z przedszkola, móc poświęcić dziecku czas.
Aneta Spendel codziennie wsiada z Bartoszem do autobusu. – Robię cztery kursy na tej samej trasie. Mnie to nie przeszkadza, ale boję się o syna. Przed nami zima, śnieg, a on ma obrzęk krtani i tchawicy – mówi zaniepokojona. - Żeby tylko nie okazało się, że więcej czasu spędzi chory w domu niż w przedszkolu.
Obie kobiety wskazują na fakt, że niektóre niepełnosprawne dzieci dowożone są do szkół i przedszkoli gminnymi busami. – Szkoda, że nie nasze – denerwuje się Aneta Spendel. – Kiedy spytałam w wydziale edukacji o taką możliwość, powiedziano mi, że owszem, miasto ma obowiązek dowozu, ale tylko dzieci od 6 lat. - Dowóz dzieci niepełnosprawnych objętych obowiązkiem nauki (od 6 roku życia) do placówek oświatowych jest obowiązkiem gminy – potwierdza Roman Penkała. - Gmina albo organizuje taki dowóz, albo zwraca jego koszty rodzicom, którzy sami dowożą dzieci. Dowóz dzieci lub zwrot kosztów odbywa się na wniosek rodziców. Wszystkie wnioski złożone w tym roku szkolnym w sprawie dowozu dzieci niepełnosprawnych są realizowane, W tym dwa, za zgodą Prezydenta Miasta, dla dzieci poniżej szóstego roku życia – wyjaśnia. – Te panie takiego wniosku nie złożyły.
– Nikt nas o takiej konieczności nie poinformował – oburza się mama Bartosza. – Więcej, kiedy pytałam o taką możliwość w Wydziale Edukacji, dowiedziałam się, że jeśli dziecko, cytuję, działa mi na nerwy i chcę się go pozbyć z domu, to mam je sama wozić. Zasugerowano mi, że wszystkiego, czego syn potrzebuje, mogę nauczyć go sama. Ręce mi opadły, szkoda o tym mówić. Rozgoryczenie Anety Spendel rośnie w miarę, jak opowiada swoich bojach o możliwość edukacji syna. – Robię, co mogę. Płacę dodatkowo, prywatnie, za rehabilitację. Godzina kosztuje 70 zł – wylicza. – Tymczasem zasiłek rehabilitacyjny wypłacany przez Ośrodek Pomoc Społecznej to 60 zł miesięcznie. Jest nam naprawdę trudno, nie sposób też pogodzić się z tym, że żeby stworzyć mu jakieś szanse, muszę myśleć sama. Pomocy z gminy nie ma.
Mamy Bartka i Angeliny zgodnie twierdzą, że możliwość uczęszczania ich dzieci do przedszkola w Świętochłowicach rozwiązałaby wiele problemów. Również tych finansowych. Zarówno one, jak i inni rodzice niepełnosprawnych dzieci będą jednak musieli poczekać.
- W przedszkolu nr 9 zostaną wykonane prace dostosowujące pomieszczenia tego przedszkola do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi – zapowiada Roman Penkała. - W tym roku zostanie wykonana dokumentacja techniczna, w budżecie roku 2010 będą zaplanowane środki na wykonanie windy wewnętrznej, podjazdu, łazienek dla osób niepełnosprawnych. W tym roku szkolnym nie ma możliwości zwiększenia liczby miejsc dla dzieci niepełnosprawnych w tym przedszkolu.
Problem nie jest marginalny. Według danych, które zostały przytoczone w uchwale Rady Miejskiej z 31 stycznia 2007 roku w sprawie uchwalenia „Świętochłowickiego programu działań na rzecz osób niepełnosprawnych na lata 2007-2012”, w mieście jest ponad 6000 osób niepełnosprawnych. W tym blisko 250 dzieci.
Marzena Wojewoda-Rączka
Koniecznie zobacz także:
» Co dzieje się w Chorzowie?
» O czym dyskutują w Radzionkowie
» Czym żyje Sosnowiec?
» Zajrzyj do Katowic!
Sprawdź najpiękniejsze śląskie słowo
Ostatnio najczęściej komentowane
- Polowanie z nagonką (42)
- Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie... (14)
- Skalpelem w cukrzycę (11)
- Świętochłowiczanka trzecią zawodniczką... (8)
- Apel Straży Miejskiej do mieszkańców Świętochłowic... (4)
- Gdzie będzie pogotowie, czyli LIII sesja... (4)
- LIII sesja Rady Miejskiej (3)
- Studium – reaktywacja (3)
- Świętochłowiccy turyści poznali Wyżynę... (1)
- Chwile strachu na ul. Katowickiej (1)
Najczęściej czytane
Najnowsze informacje
- Oznaczono najważniejsze zabytki Świętochłowic...
- Wakacyjna zbiórka krwi na Zgodzie
- Wysportowani i roztańczeni
- Wypadek na quadzie w Lipinach
- Tenisowy maraton
- Pożar w hucie
- Studium – reaktywacja
- Wakacyjne wycieczki z OSiR Skałka
- Drogowy bilans tygodnia
- Zaginęła Sylwia Przybyszewska
- Gry uliczne w Świętochłowicach
- IV Marsz Autonomii
- Ze Skałki do Ustronia
- Mężczyzna utopił się w stawie Martyn
- Na ratunek zabytkom przemysłowym
- Gdzie będzie pogotowie, czyli LIII sesja...
- Utrudnienia w ruchu na ulicy Hajduki
- LIII sesja Rady Miejskiej
- Wakacyjny dar krwiodawców
- Skalpelem w cukrzycę
- Polowanie z nagonką
- Chwile strachu na ul. Katowickiej
- Świętochłowiczanka trzecią zawodniczką...
- Świętochłowiccy turyści poznali Wyżynę...
- Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie...
- Apel Straży Miejskiej do mieszkańców Świętochłowic...
- Strażacy dla powodzian
- Rodzina Eugeniusza Mosia złożyła skargę...
- Mają talent
- Bardzo droga kąpiel


Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie trool, Utworzony: 2009-10-24 00:45:47
zgłoś nadużycie M W-R, Utworzony: 2009-10-22 22:36:14
Pozwalam sobie poprawić:
http://www.ppp.swietochlowice.biz/
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-10-22 21:33:59
zgłoś nadużycie Dyrektor PPP w Świętochłowicach , Utworzony: 2009-10-22 19:52:02
Nasza placówka nie posiada uprawnień do wydawania powyższej dokumentacji dzieciom z wadą wzroku, słuchu i autystycznym. Osoby uzyskują skierowanie do Specjalistycznej PPP w Katowicach. Taką procedurę stosują także poradnie z 10 miast ościennych, między innymi Chorzów, Tarnowskie Góry, Siemianowice.
Zainteresowanych w/w problemem oraz sprawami związanymi funkcjonowaniem poradni zapraszam na stronę internetową naszej placówki http://www.ppp.swietochłowice.biz/ , gdzie chętnie odpowiem na nurtujące państwa pytania.
Nie usatysfakcjonowanych rodziców zapraszam na spotkanie w poradni - w dogodnym terminie – po wcześniejszym telefonicznym ustaleniu daty i godziny. Telefon 322454910.
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-10-19 18:33:32
Dlaczego sie nie informuje petentów co moga i co im sie należy? Państwu z WE widać nie zależy na pomocy innym a jedynie na ograniczeniu swoich obowiąków do minimum!!!Nieładnie!