2009-07-31
ZOZ-owe koła ratunkowe?
Na czwartkowym posiedzeniu Rady Społecznej ZOZ jej członkowie pozytywnie zaopiniowali planowane w Szpitalu Powiatowym zmiany, o których pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Teraz zgodę na utworzenie tam oddziału otolaryngologii i wydzierżawienie firmie zewnętrznej pomieszczeń pod oddział okulistyki wyrazić musi Rada Miejska. Sporo czasu poświęcono też konieczności naprawy szpitalnego sprzętu, a uczestnicy spotkania zgodnie przyznali, że pieniądze na ten cel po prostu w budżecie miasta muszą się znaleźć.
Fot. Silesia Media
Propozycję stworzenia oddziału otolaryngologii na czwartym piętrze członkowie RS ZOZ zaakceptowali jednogłośnie i bez wdawania się w długie dyskusje.
- Pół roku temu nawet by nam się nie śniło, że może tu powstać taki oddział, ale kiedy zlikwidowano otolaryngologię w szpitalu w Katowicach Janowie, taka szansa się pojawiła – tłumaczył dyrektor ZOZ Grzegorz Nowak. – Jestem po zobowiązujących rozmowach w Narodowym Funduszu Zdrowia. Jeśli w sierpniu zdążymy załatwić sprawy legislacyjne, we wrześniu możemy brać udział w konkursie ofert. Jeśli tego nie zrobimy, środki finansowe zostaną rozdysponowane pomiędzy już istniejące oddziały otolaryngologiczne.
Dyrektor przekonywał, że szpital nie poniesie wielkich nakładów finansowych, ponieważ niezbędny na oddziale sprzęt przeniesiony zostanie z Janowa, na świadczenie usług lekarskich rozpisany zostanie konkurs, a opiekę nad pacjentami zapewnią pielęgniarki już zatrudnione w świętochłowickim ZOZ.
- Mamy gwarancję, że NFZ całość kontraktu, jaki był popisany z ośrodkiem w Janowie przepisze na nas – mówił. – Jeśli tyko będzie dobra wola Rady Miejskiej, pozostanie wystąpić z wnioskiem o zmianę zapisu do rejestru Wojewody Śląskiego i można aplikować. Uczynię wszystko, by przychody z nowego kontraktu były wyższe niż koszt jego funkcjonowania.
- Nic nie tracimy, więc warto spróbować – zgodził się z dyrektorem Tomasz Sikorski. – Własnymi siłami nigdy takiego oddziału byśmy nie otwarli.
Podobnego zdania byli pozostali zebrani, więc uchwałę przyjęto, a przewodnicząca Rady Społecznej została zobligowana do przedłożenia jej Radzie Miejskiej.
Zdecydowanie dłużej dyrektor Nowak przekonywał radę do wyrażenia zgody na dzierżawę szpitalnych pomieszczeń. Jak mówił, 146-metrowy lokal naprzeciwko bloku operacyjnego nie jest w tej chwili przez ZOZ wykorzystywany, ale musi być ogrzewany i sprzątany, co generuje koszty. – Są tam stare okna, więc w zimie temperatura wewnątrz bez ogrzewania wynosiłaby -12 stopni Celsjusza – tłumaczył. – Nie można na to pozwolić, bo oziębiłby się cały budynek. Dlatego moim zdaniem lepiej będzie, jeśli firma zewnętrzna zainwestuje, wyremontuje te pomieszczenia i będzie w nich prowadziła działalność medyczną, płacąc nam za dzierżawę.
- Powyżej dwóch tysięcy miesięcznie na okres do 10 lat – przypomniała zapisy w proponowanej umowie przewodnicząca Gerda Król. – Jakby nie liczyć, po 10 latach daje to 240 tysięcy. Tymczasem w umowie zakłada się, że firma zainwestuje tu 500 tysięcy. Więc jak to sobie odbierze bo realne jest to, że zrobi to po prostu nie płacąc czynszu. Poza tym martwi mnie tak długi okres dzierżawy. Sytuacja ZOZ jest na tyle niestabilna, że nie wiadomo co może się wydarzyć.
- Zapis, że czynsz ma wynosić powyżej 2 tysięcy wymusza ustawa. Może to być dużo więcej. To samo z latami dzierżawy. Do 10 lat oznacza równie dobrze 6 czy 8 lat. Szczegóły będziemy negocjować – argumentował dyrektor.
- Wprowadzamy obcy podmiot do szpitala, jeśli z jakichś powodów nie wywiążemy się z umowy, firma wystąpi o zwrot poniesionych nakładów – zastanawiała się Gerda Król. – Jeśli dojdzie do przekształceń w szpitalu lub sprzedaży udziałów, będzie problem.
- Dla społeczności to zysk, bo szpital własnymi siłami nie poprowadzi takiego oddziału – nie dawał za wygraną dyrektor. – Nic się nie stanie, jeśli wprowadzimy taki podmiot. Takimi samymi są sklepik i bar.
- A jeśli firma jednak zażąda zwrotu nakładów? – pytała przewodnicząca. – Wpuścimy się w kanał.
- Ta umowa będzie 10 razy tratowana przez prawnika, więc na pewno się nie wpuścimy. Czemu od razu zakładamy najgorsze? –zdenerwował się Grzegorz Nowak. – Jeśli do rozwiązania umowy dojdzie z winy firmy, żadne odszkodowanie nie będzie się jej należało. Nie myślmy katastroficznie. Trzeba działać, bo bez zgody Rady Miejskiej ja nie mogę zacząć nawet negocjacji z tą firmą.
Przewodnicząca Król wyjaśniła, że jest jak najbardziej za dzierżawą, ale trzeba bardzo precyzyjnie sporządzić umowę, by uniknąć przykrych niespodzianek.
- Na pewno tak się stanie – uspokoił ją dyrektor. Pozostali członkowie rady również przychylili się do jego propozycji i jednogłośnie zagłosowali za.
Również jednogłośnie stwierdzono, że Rada Społeczna wystosuje do prezydenta wniosek o takie zmiany w budżecie miasta, które umożliwią przekazanie ZOZ-owi pieniędzy na niezbędne naprawy sprzętu.
- To jakaś czarna seria – stwierdził dyrektor. – Mamy awarię centrali ochrony przeciwpożarowej i Straż Pożarna już grozi palcem. Zepsuta jest winda w starym budynku, nie działają tomograf i rentgen. Koszt przewozu na badania i sama diagnostyka poza szpitalem to od 500 do 800 zł od pacjenta.
Zebrani zastanawiali się, skąd ewentualnie przesunąć środki, by znalazły się pieniądze dla szpitala. Propozycja, by uruchomić rezerwę celową na dosprzętowienie i informatyzację lecznicy okazała się nierealna, bo trwa składanie wniosków o fundusze unijne i w budżecie miasta musi być zabezpieczony jego wkład własny. Zastanawiano się też nad przekazaniem ZOZ pieniędzy zaplanowanych na windę w Centrum Kultury Śląskiej.
– Pozwolę sobie tylko na jedną uwagę i dalej będę milczał – zapowiedział Tomasz Sikorski. – Gdyby środki z rezerwy ogólnej nie były wydawane na inne rzeczy, prezydent jednym podpisem mógłby wydać potrzebne zarządzenie. Tyle na ten temat.
Ostatecznie rada zdecydowała, że sporządzi wniosek do prezydenta o wygospodarowanie z budżetu środków na naprawę sprzętu.
- Bez rtg i tomografu szpital nie może normalnie funkcjonować, bo nie damy rady wykonać zakontraktowanych przez NFZ usług – przypomniał Nowak.
Na razie nie wiadomo, kiedy zapadną w tej sprawie decyzje. Radni mają przerwę urlopową i sesja nadzwyczajna, o którą wnioskował prezydent, może się nie odbyć z braku quorum. Poza tym trudno przewidzieć, czy wszyscy radni będą skorzy po raz kolejny dać świętochłowickiemu ZOZ „ostatnią szansę”.
- Pół roku temu nawet by nam się nie śniło, że może tu powstać taki oddział, ale kiedy zlikwidowano otolaryngologię w szpitalu w Katowicach Janowie, taka szansa się pojawiła – tłumaczył dyrektor ZOZ Grzegorz Nowak. – Jestem po zobowiązujących rozmowach w Narodowym Funduszu Zdrowia. Jeśli w sierpniu zdążymy załatwić sprawy legislacyjne, we wrześniu możemy brać udział w konkursie ofert. Jeśli tego nie zrobimy, środki finansowe zostaną rozdysponowane pomiędzy już istniejące oddziały otolaryngologiczne.
Dyrektor przekonywał, że szpital nie poniesie wielkich nakładów finansowych, ponieważ niezbędny na oddziale sprzęt przeniesiony zostanie z Janowa, na świadczenie usług lekarskich rozpisany zostanie konkurs, a opiekę nad pacjentami zapewnią pielęgniarki już zatrudnione w świętochłowickim ZOZ.
- Mamy gwarancję, że NFZ całość kontraktu, jaki był popisany z ośrodkiem w Janowie przepisze na nas – mówił. – Jeśli tyko będzie dobra wola Rady Miejskiej, pozostanie wystąpić z wnioskiem o zmianę zapisu do rejestru Wojewody Śląskiego i można aplikować. Uczynię wszystko, by przychody z nowego kontraktu były wyższe niż koszt jego funkcjonowania.
- Nic nie tracimy, więc warto spróbować – zgodził się z dyrektorem Tomasz Sikorski. – Własnymi siłami nigdy takiego oddziału byśmy nie otwarli.
Podobnego zdania byli pozostali zebrani, więc uchwałę przyjęto, a przewodnicząca Rady Społecznej została zobligowana do przedłożenia jej Radzie Miejskiej.
Zdecydowanie dłużej dyrektor Nowak przekonywał radę do wyrażenia zgody na dzierżawę szpitalnych pomieszczeń. Jak mówił, 146-metrowy lokal naprzeciwko bloku operacyjnego nie jest w tej chwili przez ZOZ wykorzystywany, ale musi być ogrzewany i sprzątany, co generuje koszty. – Są tam stare okna, więc w zimie temperatura wewnątrz bez ogrzewania wynosiłaby -12 stopni Celsjusza – tłumaczył. – Nie można na to pozwolić, bo oziębiłby się cały budynek. Dlatego moim zdaniem lepiej będzie, jeśli firma zewnętrzna zainwestuje, wyremontuje te pomieszczenia i będzie w nich prowadziła działalność medyczną, płacąc nam za dzierżawę.
- Powyżej dwóch tysięcy miesięcznie na okres do 10 lat – przypomniała zapisy w proponowanej umowie przewodnicząca Gerda Król. – Jakby nie liczyć, po 10 latach daje to 240 tysięcy. Tymczasem w umowie zakłada się, że firma zainwestuje tu 500 tysięcy. Więc jak to sobie odbierze bo realne jest to, że zrobi to po prostu nie płacąc czynszu. Poza tym martwi mnie tak długi okres dzierżawy. Sytuacja ZOZ jest na tyle niestabilna, że nie wiadomo co może się wydarzyć.
- Zapis, że czynsz ma wynosić powyżej 2 tysięcy wymusza ustawa. Może to być dużo więcej. To samo z latami dzierżawy. Do 10 lat oznacza równie dobrze 6 czy 8 lat. Szczegóły będziemy negocjować – argumentował dyrektor.
- Wprowadzamy obcy podmiot do szpitala, jeśli z jakichś powodów nie wywiążemy się z umowy, firma wystąpi o zwrot poniesionych nakładów – zastanawiała się Gerda Król. – Jeśli dojdzie do przekształceń w szpitalu lub sprzedaży udziałów, będzie problem.
- Dla społeczności to zysk, bo szpital własnymi siłami nie poprowadzi takiego oddziału – nie dawał za wygraną dyrektor. – Nic się nie stanie, jeśli wprowadzimy taki podmiot. Takimi samymi są sklepik i bar.
- A jeśli firma jednak zażąda zwrotu nakładów? – pytała przewodnicząca. – Wpuścimy się w kanał.
- Ta umowa będzie 10 razy tratowana przez prawnika, więc na pewno się nie wpuścimy. Czemu od razu zakładamy najgorsze? –zdenerwował się Grzegorz Nowak. – Jeśli do rozwiązania umowy dojdzie z winy firmy, żadne odszkodowanie nie będzie się jej należało. Nie myślmy katastroficznie. Trzeba działać, bo bez zgody Rady Miejskiej ja nie mogę zacząć nawet negocjacji z tą firmą.
Przewodnicząca Król wyjaśniła, że jest jak najbardziej za dzierżawą, ale trzeba bardzo precyzyjnie sporządzić umowę, by uniknąć przykrych niespodzianek.
- Na pewno tak się stanie – uspokoił ją dyrektor. Pozostali członkowie rady również przychylili się do jego propozycji i jednogłośnie zagłosowali za.
Również jednogłośnie stwierdzono, że Rada Społeczna wystosuje do prezydenta wniosek o takie zmiany w budżecie miasta, które umożliwią przekazanie ZOZ-owi pieniędzy na niezbędne naprawy sprzętu.
- To jakaś czarna seria – stwierdził dyrektor. – Mamy awarię centrali ochrony przeciwpożarowej i Straż Pożarna już grozi palcem. Zepsuta jest winda w starym budynku, nie działają tomograf i rentgen. Koszt przewozu na badania i sama diagnostyka poza szpitalem to od 500 do 800 zł od pacjenta.
Zebrani zastanawiali się, skąd ewentualnie przesunąć środki, by znalazły się pieniądze dla szpitala. Propozycja, by uruchomić rezerwę celową na dosprzętowienie i informatyzację lecznicy okazała się nierealna, bo trwa składanie wniosków o fundusze unijne i w budżecie miasta musi być zabezpieczony jego wkład własny. Zastanawiano się też nad przekazaniem ZOZ pieniędzy zaplanowanych na windę w Centrum Kultury Śląskiej.
– Pozwolę sobie tylko na jedną uwagę i dalej będę milczał – zapowiedział Tomasz Sikorski. – Gdyby środki z rezerwy ogólnej nie były wydawane na inne rzeczy, prezydent jednym podpisem mógłby wydać potrzebne zarządzenie. Tyle na ten temat.
Ostatecznie rada zdecydowała, że sporządzi wniosek do prezydenta o wygospodarowanie z budżetu środków na naprawę sprzętu.
- Bez rtg i tomografu szpital nie może normalnie funkcjonować, bo nie damy rady wykonać zakontraktowanych przez NFZ usług – przypomniał Nowak.
Na razie nie wiadomo, kiedy zapadną w tej sprawie decyzje. Radni mają przerwę urlopową i sesja nadzwyczajna, o którą wnioskował prezydent, może się nie odbyć z braku quorum. Poza tym trudno przewidzieć, czy wszyscy radni będą skorzy po raz kolejny dać świętochłowickiemu ZOZ „ostatnią szansę”.
M W-R
Koniecznie zobacz także:
» Co dzieje się w Chorzowie?
» O czym dyskutują w Radzionkowie
» Czym żyje Sosnowiec?
» Zajrzyj do Katowic!
Sprawdź najpiękniejsze śląskie słowo
Ostatnio najczęściej komentowane
- Polowanie z nagonką (42)
- Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie... (14)
- Skalpelem w cukrzycę (11)
- Świętochłowiczanka trzecią zawodniczką... (8)
- Apel Straży Miejskiej do mieszkańców Świętochłowic... (4)
- Gdzie będzie pogotowie, czyli LIII sesja... (4)
- LIII sesja Rady Miejskiej (3)
- Studium – reaktywacja (3)
- Świętochłowiccy turyści poznali Wyżynę... (1)
- Chwile strachu na ul. Katowickiej (1)
Najczęściej czytane
Najnowsze informacje
- Oznaczono najważniejsze zabytki Świętochłowic...
- Wakacyjna zbiórka krwi na Zgodzie
- Wysportowani i roztańczeni
- Wypadek na quadzie w Lipinach
- Tenisowy maraton
- Pożar w hucie
- Studium – reaktywacja
- Wakacyjne wycieczki z OSiR Skałka
- Drogowy bilans tygodnia
- Zaginęła Sylwia Przybyszewska
- Gry uliczne w Świętochłowicach
- IV Marsz Autonomii
- Ze Skałki do Ustronia
- Mężczyzna utopił się w stawie Martyn
- Na ratunek zabytkom przemysłowym
- Gdzie będzie pogotowie, czyli LIII sesja...
- Utrudnienia w ruchu na ulicy Hajduki
- LIII sesja Rady Miejskiej
- Wakacyjny dar krwiodawców
- Skalpelem w cukrzycę
- Polowanie z nagonką
- Chwile strachu na ul. Katowickiej
- Świętochłowiczanka trzecią zawodniczką...
- Świętochłowiccy turyści poznali Wyżynę...
- Bronisław Komorowski wygrał wybory prezydenckie...
- Apel Straży Miejskiej do mieszkańców Świętochłowic...
- Strażacy dla powodzian
- Rodzina Eugeniusza Mosia złożyła skargę...
- Mają talent
- Bardzo droga kąpiel


Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie Urzednik, Utworzony: 2009-08-05 21:17:31
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-08-05 10:54:24
http://www.bip.swietochlowice.pl/pod/teksty/osw_655.pdf
Zachecamy do lektury
zgłoś nadużycie , Utworzony: 2009-08-05 07:55:50
http://www.bip.swietochlowice.pl/pod/teksty/osw_655.pdf
Zachecamy do lektury
zgłoś nadużycie jakie lobby?, Utworzony: 2009-08-04 15:39:46
zgłoś nadużycie wulc, Utworzony: 2009-08-04 12:31:29